Jessica Pegula wywołała ogromne poruszenie w świecie tenisa, twierdząc, że żadna inna dyscyplina nie zaakceptowałaby warunków, z jakimi muszą mierzyć się zawodnicy na korcie. Amerykanka, która właśnie zameldowała się w finale turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, otwarcie skrytykowała drastycznie spadającą jakość oraz brak powtarzalności piłek tenisowych.
Trzecia rakieta świata zwróciła uwagę na absurdalną liczbę zmiennych, które wpływają na przebieg rywalizacji. Różni producenci, odmienne warunki atmosferyczne oraz specyfika nawierzchni sprawiają, że zawodnicy niemal co tydzień muszą uczyć się gry na nowo. Pegula podkreśliła, że piłki z tej samej firmy, ale produkowane w innych miejscach, zachowują się zupełnie inaczej, co prowadzi do frustracji w tourze.
Skandaliczna rotacja sprzętem
„Rozmawialiśmy o tych cholernych piłkach już tyle razy, że głowa mała. Myślę, że frustracja bierze się z ciągłych zmian. W pewnym momencie mężczyźni grali trzema różnymi piłkami w ciągu trzech tygodni. To szaleństwo. Gdyby poprosić sportowca z jakiejkolwiek innej dyscypliny, żeby sobie z tym poradził, zapytałby: Czy wy żartujecie? To by się nie wydarzyło” – przyznała bez ogródek Jessica Pegula.
Głos Amerykanki nie jest odosobniony, ponieważ podobne zarzuty w przeszłości formułował Daniił Miedwiediew. Pegula, mimo walki z problemami technicznymi sprzętu, notuje niezwykle stabilny sezon, docierając do ćwierćfinałów w ośmiu turniejach. Teraz stanie przed szansą na tytuł w Waszyngtonie, co pozwoliłoby jej powiększyć przewagę w rankingu nad zajmującą czwarte miejsce Coco Gauff.
