Alex Eala wyrasta na jedną z największych rewelacji turnieju Washington Open. Po pokonaniu Eliny Svitoliny 6-3, 6-4, zawodniczka z Filipin zameldowała się w półfinale imprezy rangi WTA 500, notując przy tym szóste zwycięstwo nad tenisistką z czołowej dziesiątki w tym sezonie. To osiągnięcie otwiera przed nią zupełnie nowe perspektywy w światowym rankingu.
Wygrana nad Ukrainką była popisem odwagi i wszechstronności, nad którą Eala intensywnie pracowała w ostatnich miesiącach. Na korcie w Waszyngtonie powtórzyła wynik z Berlina, gdzie sześć tygodni wcześniej również okazała się lepsza od Svitoliny. Sukces ten gwarantuje jej debiut w czołowej dwudziestce piątce rankingu WTA, a w przypadku końcowego triumfu może nawet wskoczyć do pierwszej dwudziestki zestawienia.
Emocjonalna reakcja na wielki awans
Podczas wywiadu dla Tennis Channel zawodniczka nie kryła zdumienia informacją o swoim nowym miejscu w światowej hierarchii. „To brzmi niesamowicie, brzmi tak surrealistycznie. To brzmi właściwie szalenie, ale jestem z tego super dumna” – przyznała Alex Eala. Podkreśliła, że jej gra opiera się na szukaniu rozwiązań i byciu waleczną, co pozwala jej unikać jednowymiarowości na korcie.
Teraz przed 21-latką największe wyzwanie w turnieju, czyli pierwszy w karierze pojedynek z Naomi Osaką. Czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa będzie rywalką Filipinki w walce o finał. Eala z dużym respektem wypowiada się o nadchodzącym starciu, zaznaczając, że gra z tak utytułowaną zawodniczką czyni ten półfinał jeszcze bardziej wyjątkowym. Atmosfera w Waszyngtonie, gdzie kibice zgotowali jej owację na stojąco, tylko potęguje ekscytację przed tym meczem.
