Niedzielne derby Madrytu na Metropolitano zakończyły się triumfem gospodarzy, ale prawdziwa burza wybuchła dopiero po końcowym gwizdku. Atletico Madryt pokonało Real Madryt 2:1, co pozwoliło drużynie Diego Simeone wyprzedzić lokalnego rywala i awansować na drugie miejsce w tabeli La Liga.
Bramki dla zwycięzców zdobyli Alejandro Grimaldo oraz Jonathan David, zapewniając kibicom wieczór pełen radości. Po stronie Realu Madryt nastroje były jednak zgoła odmienne, a głównym tematem stała się praca arbitra Ortiza Ariasa. Jose Mourinho od razu po meczu rozpoczął bezpardonową kampanię przeciwko sędziom, kwestionując ich decyzje i poziom prowadzenia zawodów.
Lekcja pokory od trenera Atletico
Podczas wieczornej konferencji prasowej Diego Simeone został poproszony o komentarz do zachowania swojego vis-à-vis. Argentyńczyk nie gryzł się w język i postanowił udzielić Portugalczykowi rady dotyczącej standardów zachowania w hiszpańskiej lidze. Podkreślił, że status trenerskiej gwiazdy nie zwalnia nikogo z obowiązku zachowania kultury wobec rozjemców spotkania.
„Nie można tracić szacunku do sędziów. Nieważne, jak wielkie masz nazwisko, jak Mourinho... musimy być pełni szacunku. Czasami sprawy idą po twojej myśli, a czasami nie” – stwierdził stanowczo opiekun Atletico Madryt. Simeone zaznaczył, że emocje nie mogą brać góry nad profesjonalizmem, a krytyka ma swoje nieprzekraczalne ramy.
„Nigdy nie powinno się przekraczać granicy. Niezależnie od tego, kim jesteś – Mourinho, Flick, Pellegrini, ja czy ktokolwiek inny – musimy uważać na to, co mówimy” – podsumował Argentyńczyk. To bezpośrednie odniesienie do postawy trenera Realu Madryt, który po kontrowersyjnej porażce w derbach pokazywał sędziemu zrzuty ekranu z rzekomymi błędami.
