Niedzielne starcie na Metropolitano zakończyło się wielkim skandalem sędziowskim i furią w obozie gości. Real Madryt oficjalnie potępił postawę arbitra Ortiza Ariasa, publikując komunikat o wymownym tytule: „Fatalna praca sędziowska rozstrzyga derby”.
Królewscy przegrali z Atletico Madryt 2:1, co pozwoliło lokalnemu rywalowi wyprzedzić ich w tabeli LaLiga i wskoczyć na drugie miejsce. Emocje sięgnęły zenitu, gdy Dean Huijsen zobaczył czerwoną kartkę za faul taktyczny na początku drugiej połowy, jednak to wcześniejsze decyzje arbitra wywołały największy gniew władz z Santiago Bernabeu. Klub uważa, że boisko powinni opuścić także zawodnicy gospodarzy: Cristian Romero oraz Kang-in Lee. W oficjalnym raporcie meczowym na stronie internetowej Realu wprost wskazano, że to błędy sędziowskie ukształtowały przebieg spotkania, które do 30. minuty było wyrównane i pozbawione groźnych sytuacji.
Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja z 35. minuty, gdy Cuti Romero trafił korkami w kolano Jude'a Bellinghama. Choć arbiter został wezwany do monitora przez sędziego VAR, Trujillo Suareza, ostatecznie ukarał obrońcę Atletico jedynie żółtą kartką. „Real Madryt przegrał na Metropolitano w derbach naznaczonych słabym sędziowaniem Ortiza Ariasa, który nie wyrzucił z boiska Cuti Romero za nadepnięcie na kolano Bellinghama oraz Kang-in Lee za nadepnięcie na lewą kostkę Valverde” – czytamy w oświadczeniu klubu. Madrytczycy podkreślają, że w drugim przypadku sędzia znajdował się blisko zdarzenia, a mimo to nie pokazał nawet żółtego kartonika.
Urugwajski pomocnik ucierpiał w wyniku nieprzepisowego ataku Kang-in Lee, który według Realu Madryt powinien skutkować natychmiastowym wykluczeniem zawodnika Atletico z gry. Brutalność tego starcia oraz brak reakcji ze strony sędziów sprawiły, że niedzielny wieczór w stolicy Hiszpanii upłynął pod znakiem ostrej krytyki poziomu sędziowania w LaLiga.
