Alex Eala rozpoczęła turniej WTA 250 w Hongkongu od zwycięstwa 6:4, 6:3 nad Emerson Jones. Mecz trwał godzinę i 23 minuty, a po nim Filipinka podziękowała kibicom i z uznaniem wypowiedziała się o rywalce.
Eala, rozstawiona z numerem dwa, poprzedni tydzień zakończyła bolesną, trzysetową porażką z Dianą Shnaider, późniejszą triumfatorką Pan Pacific Open. W pierwszym secie spotkania z Jones szybko objęła prowadzenie 4:0 — potrzebowała na to zaledwie 20 minut. 18-letnia Australijka, zajmująca 132. miejsce w rankingu, odrobiła jednak część strat, ale po 47 minutach gry Eala zamknęła partię wynikiem 6:4. W drugiej odsłonie do wygranej 6:3 wystarczyło jej jedno przełamanie. We wtorek 21-letnia Eala przypieczętowała zwycięstwo, a jej kolejną rywalką będzie Tereza Valentova.
Eala doceniła rywalkę i wsparcie kibiców
Po spotkaniu Eala podziękowała publiczności za ogromne wsparcie — na trybunach cieszyła się zresztą największym poparciem — a także pochwaliła Jones za postawę na korcie i poza nim. W pomeczowej rozmowie na korcie powiedziała:
Tak, jestem bardzo szczęśliwa, że jestem w Hongkongu. Jestem bardzo zadowolona z występu i bardzo szczęśliwa, że znów mogę być przed wami wszystkimi
Emerson jest bardzo sympatyczną osobą poza kortem i świetną zawodniczką na nim, więc czekam na wiele kolejnych meczów z nią
Dodała, że bardzo lubi grać przed hongkońską publicznością i że mało które miejsce nadawałoby się lepiej na zwieńczenie sezonu, który określiła jako wspaniały. Hongkong leży blisko jej rodzinnych stron, a Filipinka ma już na koncie triumf w Washington Open.
W ubiegłorocznej edycji przegrała w drugiej rundzie w trzech setach z Victorią Mboko, późniejszą mistrzynią turnieju. W tym roku chce sięgnąć po tytuł, który byłby jej drugim trofeum WTA. Zwycięstwo w Hongkongu pozwoliłoby jej awansować na najwyższe w karierze 15. miejsce w rankingu — o dwie pozycje wyżej niż obecnie.