Manu Kone może stać się bohaterem jednego z najgłośniejszych transferów tego lata. Manchester United oraz Chelsea uważnie obserwują sytuację pomocnika Romy, który mimo ważnego kontraktu, nie jest zawodnikiem nie do sprzedania.
Włoski dziennik Corriere dello Sport informuje, że rzymski klub odrzucił już oferty, które nie osiągnęły poziomu 50 milionów euro. To właśnie ta kwota jest progiem, od którego władze Giallorossich są gotowe rozpocząć jakiekolwiek negocjacje. Sytuacja finansowa Romy oraz restrykcje związane z Finansowym Fair Play sprawiają, że klub nie może pozwolić sobie na całkowite wycofanie swoich gwiazd z rynku transferowego. Jeśli na stole pojawi się odpowiednio wysoka propozycja, Francuz otrzyma zgodę na odejście.
Manchester United wykazuje duże zainteresowanie, choć klub wydał już spore sumy na takich zawodników jak Andrey Santos i Youri Tielemans. Taki ruch miałby pomóc w sfinalizowaniu operacji wycenianej na około 60 milionów euro. Sam zawodnik ma jednak swoje preferencje – w przypadku opuszczenia Rzymu, najwyżej na jego liście znajduje się PSG, choć mistrzowie Francji nie wykonali dotąd żadnego konkretnego ruchu w jego stronę.
Przyszłość Kone i nowe twarze w Rzymie
Jeżeli Manu Kone ostatecznie zostanie w stolicy Włoch, klub planuje zaoferować mu przedłużenie umowy oraz podwyżkę. Obecnie pomocnik zarabia 2,8 miliona euro rocznie, a jego kontrakt obowiązuje do 2029 roku. Roma nie próżnuje też w kwestii wzmocnień, ogłaszając już pozyskanie Rodrigo Mory z Porto. Jednocześnie trwają prace nad transferem Malicka Fofany, choć Olympique Lyon chce go zatrzymać do zakończenia rewanżowych meczów w eliminacjach Ligi Mistrzów.
