Alexander Zverev wywołał ogromne poruszenie podczas sesji treningowych przed nadchodzącym French Open. Niemiecki tenisista był widziany w wyraźnym bólu, co natychmiast przywołało wspomnienia z turnieju w Rzymie, gdzie utykając opuszczał kort. Trzeci zawodnik rankingu ATP postanowił jednak szybko uciąć spekulacje dotyczące jego stanu zdrowia przed niedzielnym meczem z Benjaminem Bonzim.
Problemy z plecami ciągną się za Zverevem od zeszłego roku. Zawodnik przyznał, że po porażce z Luciano Darderim we Włoszech musiał natychmiast szukać pomocy u specjalistów. Po powrocie z Rzymu udał się do Niemiec na wizytę u słynnego lekarza, u którego przeszedł dwa zabiegi w ciągu kilku dni. Tenisista twierdzi, że po tych interwencjach czuje się niesamowicie i jest gotowy do rywalizacji w Paryżu, mimo że ból powrócił już podczas turnieju w Monachium.
Walka z czasem i powracającym urazem
Niemiec ma za sobą niezwykle stabilny sezon, w którym docierał do półfinałów w Australian Open, Indian Wells, Miami oraz Monte Carlo. Choć w finale w Madrycie musiał uznać wyższość Jannika Sinnera, jego forma na mączce budziła respekt. Historia występów Zvereva we French Open jest imponująca, ponieważ w ostatnich ośmiu startach aż sześciokrotnie meldował się przynajmniej w ćwierćfinale, a w 2024 roku grał w wielkim finale przeciwko Carlosowi Alcarazowi.
Zverev podkreśla, że kluczowy dla jego dyspozycji był czas wolny po turnieju w Rzymie, który pozwolił organizmowi zareagować na leczenie. Poprzednia terapia przeprowadzona w grudniu zapewniła mu trzy miesiące gry bez bólu, co pozwoliło na świetny start roku. Teraz siódmy rozstawiony Taylor Fritz i reszta stawki czekają na potwierdzenie, czy plecy Niemca wytrzymają trudy wielkoszlemowej rywalizacji, która dla niego rozpoczyna się już w najbliższą niedzielę.
