Alexander Zverev wyrasta na głównego faworyta do końcowego triumfu w Roland Garros po tym, jak z turnieju odpadli Novak Djokovic i Jannik Sinner. Niemiec w półfinale pokonał Jakuba Mensika w czterech setach i zameldował się w swoim czwartym wielkoszlemowym finale. Mimo ogromnej presji 29-letni tenisista zachował zimną krew, a jego zachowanie tuż po ostatniej piłce wywołało lawinę komentarzy wśród ekspertów.
Andy Roddick, były numer jeden światowego rankingu, jest pod wrażeniem braku euforii u Zvereva. Amerykanin zauważył, że Niemiec celebrował zwycięstwo w sposób niezwykle stonowany, ograniczając się do zaciśniętej pięści i delikatnego uśmiechu. Zdaniem Roddicka takie podejście świadczy o pełnej koncentracji na ostatecznym celu. Niemiec zachowuje się tak, jakby jedynym akceptowalnym dla niego wynikiem był niedzielny puchar, a nie sam awans do finału.
Włoska przeszkoda na drodze do tytułu
W decydującym starciu Zverev zmierzy się z Flavio Cobollim. 24-letni Włoch awansował do finału po wycofaniu się Matteo Arnaldiego. Będzie to dla niego debiut w meczu o taką stawkę. Choć Niemiec prowadzi w bezpośredniej rywalizacji 3-1, Roddick ostrzega, że faworyt miewa problemy na początku spotkań. Jeśli Cobolli chce sprawić niespodziankę, musi wykorzystać fakt, że Zverev w ostatnich trzech meczach tracił podanie w pierwszych gemach.
Jimmy Arias poszedł w swojej ocenie jeszcze dalej niż Roddick, sugerując, że Zverev wyglądał na niemal znudzonego po wygraniu półfinału. Według byłego czwartego tenisisty świata, Niemca nie interesują gratulacje z okazji samego wejścia do finału. Kluczem do sukcesu ma być serwis oraz opanowanie przy uderzeniach z forhendu. Jeśli Zverev utrzyma dotychczasową dyspozycję w tych elementach, prawdopodobnie sięgnie po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł.
