Mirra Andreeva została nową mistrzynią French Open. 19-letnia Rosjanka pokonała w finale polską rewelację turnieju, Maję Chwalińską, wynikiem 6:3, 6:1. Dla nastolatki to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze.
Finałowe starcie w Paryżu zaczęło się nerwowo dla obu zawodniczek, a sytuację na korcie utrudniał porywisty wiatr. Andreeva szybko jednak przejęła kontrolę nad meczem i zdominowała Polkę, która do głównej drabinki przebijała się przez kwalifikacje. Rosjanka dzięki wygranej dopisała do swojego konta 2000 punktów rankingowych i zainkasowała czek na kwotę 3 272 137 dolarów. Została tym samym czwartą najmłodszą triumfatorką w historii paryskiego turnieju, awansując na szóste miejsce w światowym rankingu WTA.
Finansowy i sportowy przełom Polki
Maja Chwalińska, mimo porażki w finale, jest największą wygraną zestawienia WTA. Polka rozpoczęła turniej jako 114. rakieta świata, a po doliczeniu 1340 punktów za finał i kwalifikacje, zanotowała awans o 93 pozycje. W poniedziałek oficjalnie zostanie 21. tenisistką globu. To spektakularny skok dla zawodniczki, która jeszcze na początku 2026 roku zajmowała odległe 133. miejsce. Jej sukces ma również wymiar czysto egzystencjalny, biorąc pod uwagę problemy, z jakimi mierzyła się na początku turnieju.
Przed startem French Open Chwalińska zarobiła w całym sezonie zaledwie 114 tysięcy dolarów. W trakcie turnieju przyznała, że nie miała funduszy na przedłużenie pobytu w hotelu, a z pomocą musiała przyjść jej polska firma. Za dotarcie do finału otrzymała 1 636 068 dolarów, co oznacza, że w jednym turnieju niemal potroiła swoje dotychczasowe zarobki z całej kariery. Polka udowodniła, że stać ją na rywalizację z najlepszymi, nawet jeśli w decydującym meczu Andreeva okazała się zbyt silna.
