Wojciech Jagoda w ostrych słowach ocenił sytuację Pogoni Szczecin, twierdząc, że to bezkompromisowy właściciel klubu uniemożliwia trenerom realizację własnych wizji, a jednocześnie sprawia, że ekipa Thomasa Thomasberga znajduje się w głębokim kryzysie.
Wojciech Jagoda, komentując sytuację w Pogoni Szczecin dla serwisu Meczyki, postawił tezę, że głównym problemem klubu nie jest warsztat szkoleniowy, lecz brak decyzyjności sztabu. Według eksperta Thomas Thomasberg nie otrzymał realnej szansy na wdrożenie swoich pomysłów, a każdy kolejny trener pracujący pod skrzydłami Alexa Haditaghiego będzie mierzył się z tym samym ograniczeniem. Jagoda określił Szczecin mianem jednego z najtrudniejszych miejsc do pracy trenerskiej w kraju, wskazując na autorytarny model zarządzania właściciela, który ma samodzielnie podejmować kluczowe decyzje, w tym te dotyczące transferów.
„Mam wrażenie, że Thomas Thomasberg nie dostał ani sekundy na robienie tego, co chciałby zrobić. Mam też wrażenie, że każdy kolejny trener, który się pojawi przy tym właścicielu nie dostanie nawet sekundy, żeby realizować swoją wizję. Jedno z najtrudniejszych miejsc do pracy, gdy jest się trenerem, to na dzisiaj Szczecin” – powiedział stały bywalec ekstraklasowych programów.
Powyższa opinia zdaje się iść w parze z wizerunkiem Haditaghiego w mediach społecznościowych. Właściciel „Dumy Pomorza” dał się już poznać jako osoba nieznosząca sprzeciwu. Zgodnie z komentarzem Jagody, który padł podczas programu „Meczyków„, to właśnie ta bezkompromisowa wizja właściciela, a nie błędy merytoryczne sztabu, mają stanowić główną przeszkodę w rozwoju sportowym drużyny. Tak sformułowane zarzuty stawiają pod znakiem zapytania zasadność ewentualnych roszad na ławce trenerskiej, jeśli model decyzyjny w klubie nie ulegnie zmianie.
Statystyki są dla Thomasa Thomasberga bezlitosne. W swoich dotychczasowych 12 spotkaniach Duńczyk wypracował średnią zaledwie 1,25 punktu na mecz. Przekłada się to na dramatyczną sytuację w tabeli – Pogoń z dorobkiem 22 punktów po 20 kolejkach zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową, mając nad nią zaledwie dwa „oczka” bezpieczeństwa.
Na sportowy regres zespołu już wcześniej zwracał uwagę Mateusz Borek. Komentator „Kanału Sportowego” nazwał zawodników Pogoni „trupami” i publicznie podał w wątpliwość jakość pracy wykonanej w okresie zimowym, sugerując, że drużyna jest kompletnie nieprzygotowana do ligowej rywalizacji.
