Joao Fonseca wyrasta na nową postać światowego tenisa, ale jego droga na szczyt wymaga jeszcze korekt. 19-letni Brazylijczyk dotarł do swojego pierwszego ćwierćfinału Wielkiego Szlema podczas French Open. Po drodze dokonał rzeczy niemożliwej, eliminując Novaka Djokovicia oraz Caspera Ruuda. Jednak starcie z Jakubem Mensikiem brutalnie obnażyło braki, które wcześniej próbował wykorzystać już sam serbski mistrz.
Mimo ogromnego potencjału i potężnego forehandu, Fonseca uległ 20-letniemu Czechowi w trzech setach: 4-6, 3-6, 6-7. Choć Brazylijczyk imponował opanowaniem w kluczowych momentach meczów z Djokoviciem i Ruudem, statystyki z ćwierćfinału są nieubłagane. Mensik wygrał aż 83 procent punktów po swoim pierwszym podaniu i dominował przy siatce, zdobywając tam 38 z 51 punktów. Fonseca przy swoim pierwszym serwisie wygrywał zaledwie 61 procent akcji.
Problem z serwisem hamuje młodego Brazylijczyka
Ekspert Gill Gross zauważa, że serwis Fonseki został całkowicie zdominowany przez rywala. Podobną słabość wykorzystywał Novak Djoković w pierwszych dwóch setach ich pięciosetowego boju w trzeciej rundzie. Serb regularnie posyłał głębokie i mocne returny, spychając nastolatka do defensywy już przy jego własnym podaniu. Fakt, że skuteczność pierwszego serwisu Fonseki była tylko o 3 procent wyższa niż drugiego, świadczy o braku precyzji w tym elemencie gry.
Brazylijczyk potrafi wznieść się na wyżyny, gdy jest przyciśnięty do muru, co pokazał odrabiając straty w meczu z Djokoviciem. Jednak aby na stałe dołączyć do elity, musi poprawić regularność, poruszanie się po korcie oraz selekcję uderzeń. Jakub Mensik, który obnażył te braki, w półfinale French Open zmierzy się z Alexandrem Zverevem. Fonseca opuszcza Paryż jako przyszły kandydat do wielkoszlemowych tytułów, ale z jasną listą zadań do wykonania.
