Zawodniczka rugby wylądowała w szpitalu po starciu z transpłciową rywalką

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
13 maja 2025 09:45
Zawodniczka rugby wylądowała w szpitalu po starciu z transpłciową rywalką

20-letnia zawodniczka rugby Elena King doznała poważnej kontuzji kolana podczas meczu ligi żeńskiej w Holandii. Jak relacjonuje, jej noga została wyłamana w nienaturalny sposób przez transpłciową rywalkę – biologicznego mężczyznę dopuszczonego do gry w kobiecej drużynie.

Zerwane więzadła i wyłamane kolano

20-letnia Elena King, zawodniczka kobiecej ligi rugby w Holandii, doznała poważnego urazu kolana po starciu z transpłciową zawodniczką – osobą urodzoną jako mężczyzna, dopuszczoną do rywalizacji w żeńskich rozgrywkach. Do zdarzenia doszło w styczniu podczas meczu ligi holenderskiej, gdy King została zaatakowana w sposób, który – jak twierdzi – nie miałby miejsca przy starciu z inną kobietą.

Usłyszałam głośne „klik” i zaczęłam krzyczeć. Kolano dosłownie wyskoczyło mi z panewki. To była siła, jakiej nigdy nie poczułam ze strony żadnej kobiety – relacjonuje zawodniczka. Lekarze zdiagnozowali zerwanie więzadeł ACL i MCL oraz uszkodzenie nerwów w nodze. Przed King co najmniej pół roku rehabilitacji.

„Nie chcę, by to spotkało inną kobietę”

Zawodniczka podkreśla, że grając w rugby liczy się z ryzykiem kontuzji, ale jej zdaniem starcie z osobą transpłciową to nie był „zwykły” wypadek na boisku. – Kobiety nie dysponują taką siłą. Ten kontakt był nieproporcjonalny i nie powinien mieć miejsca w kobiecym sporcie – napisała na swoim blogu.

Elena King wskazuje również, że już wcześniej zgłaszała swoje obawy wobec tej samej zawodniczki, która – według jej relacji – doprowadziła do obrażeń u innych uczestniczek rozgrywek. Skargi miały jednak zostać zlekceważone przez władze ligi.

Brak jasnych zasad w Holandii

Holenderski Związek Rugby nie posiada obecnie jednoznacznej polityki dotyczącej udziału osób transpłciowych w kobiecych rozgrywkach. Dopiero w maju powołano specjalną grupę ekspertów, która ma ocenić potrzebę wprowadzenia nowych regulacji. Dotąd obowiązywało podejście „otwarte”, w imię inkluzywności.

Inkluzywność jest ważna, ale bezpieczeństwo zawodniczek powinno być priorytetem. Gdyby federacja miała odpowiednie przepisy, dziś nie byłabym po operacji – podsumowuje King.

Sprawa budzi rosnące emocje nie tylko w Holandii, ale i w całym środowisku rugby, gdzie – w przeciwieństwie do innych federacji, takich jak World Rugby czy związki w Wielkiej Brytanii – nie wypracowano jeszcze jednolitych zasad dotyczących udziału transpłciowych zawodników i zawodniczek w rozgrywkach płciowych.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!