Andrew Robertson wyrasta na jednego z najbardziej rozchwytywanych wolnych agentów w Premier League po tym, jak oficjalnie potwierdził odejście z Liverpoolu. Tottenham Hotspur, który od dawna prowadził negocjacje z 32-letnim obrońcą, musi teraz zmierzyć się z niespodziewaną konkurencją ze strony Celticu oraz Hull City. Walka o podpis doświadczonego defensora nabiera tempa, mimo że Londyńczycy mieli już wypracowane porozumienie z zawodnikiem na początku roku.
Szkot kończy swoją dziewięcioletnią przygodę na Anfield, podczas której sięgnął po dwa mistrzostwa Anglii oraz triumf w Lidze Mistrzów. W obecnym sezonie Robertson rozegrał mniej niż 1700 minut w 32 występach, co przesądziło o jego decyzji. Piłkarz nie chce pełnić roli rezerwowego i szuka nowych wyzwań jako wolny zawodnik. Roberto De Zerbi, który przejął stery w Tottenhamie, dał zielone światło na ten transfer, widząc w nim lidera formacji obronnej.
Sentymentalne powroty na horyzoncie
Sytuację próbują wykorzystać Celtic oraz Hull City, licząc na sentymentalny powrót zawodnika. Giganci z Glasgow widzą w nim szansę na potężne wzmocnienie defensywy i wniesienie bezcennego doświadczenia do szatni. Z kolei Hull City, zajmujące obecnie miejsce w strefie barażowej, planuje uczynić z Robertsona swój główny transfer po ewentualnym awansie do Premier League. Władze Tygrysów już dyskutowały nad przedstawieniem oferty, która miałaby pomóc im w utrzymaniu się w elicie.
Mimo że Tottenham walczy obecnie o utrzymanie w lidze, ewentualna degradacja ma nie wpłynąć na wcześniejsze ustalenia z piłkarzem. Robertson jest zdeterminowany, aby regularnie grać, a zainteresowanie ze strony byłego klubu oraz szkockiego potentata sprawia, że ostateczny wybór nie jest już tak oczywisty. Wszystko rozstrzygnie się po zakończeniu sezonu, kiedy wygaśnie jego kontrakt z Liverpoolem i stanie się on formalnie dostępny bez kwoty odstępnego.
