Aryna Sabalenka otwarcie poparła nową, kontrowersyjną politykę WTA dotyczącą testów genetycznych określających płeć zawodniczek. Liderka światowego rankingu uważa, że obowiązkowe badania są niezbędne dla zachowania uczciwej rywalizacji w kobiecym tenisie. Jak donoszą media, nowe przepisy wchodzą w życie już w najbliższy wtorek.
Zgodnie z nowymi regulacjami, tenisistki będą musiały przejść jednorazowy test na obecność genu SRY, co zastąpi dotychczasowe zasady oparte na deklaracji płci i poziomie testosteronu. Sabalenka nie kryje swojego zadowolenia z takiego obrotu spraw. „To bardzo ważne, aby zachować sprawiedliwość w naszym cyklu. To oczywiste, że biologicznie mężczyźni są znacznie silniejsi od kobiet, więc nie wydawałoby mi się sprawiedliwe, aby kobieta rywalizowała z biologicznym mężczyzną” – przyznała Białorusinka podczas konferencji prasowej przed turniejem w Kanadzie.
Powrót do korzeni i wielkie plany na US Open
Po nieudanych występach na mączce i trawie, w tym porażce z Naomi Osaką na Wimbledonie, Sabalenka wraca na swoją ulubioną nawierzchnię twardą. Tenisistka zdradziła, że po ostatnich niepowodzeniach zdecydowała się na powrót do podstaw treningowych, rezygnując z nadmiernej różnorodności zagrań na rzecz pewności z linii końcowej. „Wracamy do podstaw. Mam nadzieję, że to znów zadziała na kortach twardych” – dodała zawodniczka, która w tym sezonie wygrywała już w Indian Wells oraz Miami.
Najbliższe tygodnie będą dla liderki rankingu niezwykle intensywne, ponieważ w planach ma nie tylko obronę tytułu w US Open, ale także występ w mikście. Jej partnerem na nowojorskich kortach będzie Novak Djokovic. Sabalenka nie ukrywa ekscytacji tą współpracą, podkreślając, że ich wspólnym celem jest zdobycie tytułu. „Gra z Novakiem to zawsze zabawa. Damy z siebie wszystko, idziemy po tytuł, to jest nasz cel” – podsumowała tenisistka przed startem Canadian Open.
