Burnley wytypowało głównego kandydata do objęcia wakatu na stanowisku trenera po odejściu Scotta Parkera. Nicky Hayen, obecny szkoleniowiec Genk, poinformował już swoich piłkarzy o planowanej przeprowadzce do Anglii. Jak donoszą media, rozmowy są na zaawansowanym etapie.
Decyzja 45-letniego trenera jest dużym zaskoczeniem dla belgijskiego klubu, który właśnie rozpoczął przygotowania do nowego sezonu. Hayen był postrzegany jako idealny lider projektu odbudowy Genk, opierającego się na wprowadzaniu utalentowanej młodzieży do pierwszego składu. Doświadczenie, które zdobył pracując z młodymi zawodnikami w Beveren oraz Club Brugge, miało być fundamentem sukcesu. Burnley zdołało jednak przekonać Belga do zmiany planów i podjęcia wyzwania w Championship, gdzie celem jest natychmiastowy powrót do elity.
Belgijski kierunek sprawdzoną receptą Burnley
Wybór Hayena nie jest przypadkowy, ponieważ Burnley od lat stawia na szkoleniowców z doświadczeniem w belgijskiej Pro League. Zarówno Vincent Kompany, jak i Scott Parker, którzy wcześniej pracowali w Belgii, zdołali wywalczyć z tym zespołem awans. Hayen przychodzi z łatką zwycięzcy, mając na koncie mistrzostwo zdobyte z Club Brugge w zaledwie kilka miesięcy oraz udaną kampanię w Lidze Mistrzów. To właśnie te sukcesy sprawiły, że stał się numerem jeden na liście życzeń władz z Turf Moor.
Obecnie jedyną przeszkodą na drodze do oficjalnego ogłoszenia nominacji pozostaje porozumienie finansowe między klubami. Burnley i Genk muszą ustalić kwotę odstępnego za rozwiązanie kontraktu trenera. Do czasu sfinalizowania transakcji, tymczasowe stery w zespole Burnley trzyma Mike Jackson. Wspierany przez dotychczasowy sztab szkoleniowy, przygotowuje on drużynę do najbliższych spotkań ligowych, czekając na przyjazd nowego szefa, który ma kontynuować belgijską passę sukcesów w hrabstwie Lancashire.
