Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, ale to w świecie tenisa doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi. Carlos Alcaraz, lider światowego rankingu, niespodziewanie pożegnał się z turniejem Miami Open już w trzeciej rundzie. Hiszpan musiał uznać wyższość Sebastiana Kordy, zajmującego 36. miejsce w rankingu ATP, przegrywając 3:6, 7:5, 4:6 na korcie Hard Rock Stadium.
Boris Becker, sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy, zareagował na tę porażkę w sposób, który zaskoczył wielu kibiców. Niemiec sugeruje, że wczesne odpadnięcie z Florydy jest dla 22-latka pozytywnym sygnałem. Becker przypomniał sytuację sprzed roku, gdy Alcaraz po podobnej wpadce z Davidem Goffinem wyjechał z rodziną do Meksyku, aby naładować baterie. Legendarny tenisista zauważył na platformie X, że tamta przerwa zadziałała idealnie, dając początek niesamowitej serii sukcesów młodego zawodnika.
Powtórka z genialnego scenariusza
Historia faktycznie stoi po stronie optymizmu Beckera, ponieważ po zeszłorocznym niepowodzeniu w Miami Alcaraz zanotował serię dziewięciu kolejnych finałów. Od kwietnia do września 2025 roku Hiszpan wygrał siedem turniejów, w tym French Open i US Open, co pozwoliło mu zakończyć sezon na szczycie rankingu. Obecna porażka z Kordą przerwała jego passę 16 zwycięstw z rzędu w 2026 roku, podczas której zdążył już triumfować w Australian Open oraz Qatar Open.
Mimo że Alcaraz dominuje w obecnym sezonie, Becker już przed turniejem w Indian Wells tonował nastroje dotyczące jego nietykalności. Niemiec zaznaczył, że w sporcie nikt nie jest niepokonany, a sytuacja na szczycie bywa nieprzewidywalna, co pokazał przykład Jannika Sinnera. Dla siedmiokrotnego mistrza wielkoszlemowego z Hiszpanii obecny moment słabości ma być jedynie przystankiem przed wymagającą częścią sezonu na kortach ziemnych, gdzie rok temu był niemal bezbłędny.
