Ben Shelton kontynuuje świetną passę podczas turnieju ATP 500 w Waszyngtonie. Amerykanin przetrwał trudną próbę w starciu z Ugo Humbertem, odwracając losy meczu po przegranym tie-breaku w pierwszym secie. Dziesiąty zawodnik rankingu ATP zdołał opanować emocje i przy ogłuszającym dopingu kompletu publiczności wygrał dwie kolejne partie, meldując się w ćwierćfinale imprezy.
Po zakończeniu spotkania Shelton nie krył entuzjazmu związanego z atmosferą panującą na trybunach w stolicy USA. Tenisista, który w przeszłości dwukrotnie docierał tu do półfinału, wprost mówi o swoich odczuciach. „Jestem uzależniony od takich rzeczy: grania w takiej atmosferze i rywalizacji w tego typu meczach. Waszyngton ma bez wątpienia jedną z najlepszych atmosfer w tenisie” – przyznał Shelton bezpośrednio po pokonaniu Francuza. Amerykanin podkreślił, że kluczem do sukcesu była solidna postawa przy własnym podaniu, co pozwoliło mu cierpliwie czekać na swoje szanse.
Walka o ranking i obrona tytułu w Kanadzie
Dla Sheltona tegoroczny występ w Waszyngtonie ma ogromne znaczenie w kontekście rankingu. Choć w tym sezonie zajmował już piąte miejsce na świecie, obecnie plasuje się na dziesiątej pozycji. Przed nim jednak ogromne wyzwanie, ponieważ wkrótce będzie musiał bronić aż 1000 punktów za ubiegłoroczne zwycięstwo w Canadian Open. Sukces w Waszyngtonie, gdzie w przeszłości przegrywał w półfinałach z Flavio Cobollim oraz Alejandro Davidovichem Fokiną, ma być fundamentem pod nadchodzące tygodnie.
W kolejnej rundzie rywalem Amerykanina będzie Alejandro Tabilo. Chilijczyk prezentuje w tym roku w Waszyngtonie wyborną formę, eliminując wcześniej Tallona Griekspoora oraz Terence'a Atmane. Będzie to pierwsze bezpośrednie starcie tych zawodników w cyklu ATP. Shelton liczy, że kolejna szansa na grę w piątkowy wieczór przed własną publicznością pozwoli mu przełamać klątwę półfinałów i w końcu sięgnąć po upragnione trofeum w stolicy, gdzie wcześniej grał już w finale debla w parze z Mackenzie McDonaldem.
