Zaskakujący zwrot akcji w Marsylii. Nowy trener podpisał kontrakt i od razu uderzył w wysokie tony

Jarosław ZającJarosław Zając
2 lipca 2026 06:23
Zaskakujący zwrot akcji w Marsylii. Nowy trener podpisał kontrakt i od razu uderzył w wysokie tony
Źródło: getfootballnewsfrance.com

Marsylia błyskawicznie znalazła następcę Habiba Beye, ogłaszając Bruno Genesio nowym trenerem zespołu. Jak donoszą media, szkoleniowiec związał się z klubem umową obowiązującą do 2028 roku. Oficjalne potwierdzenie kończy spekulacje dotyczące obsady ławki trenerskiej na Stade Vélodrome.

Decyzja o zatrudnieniu Genesio zapadła tuż po tym, jak we wtorek Habib Beye został odsunięty od prowadzenia drużyny. Poprzedni szkoleniowiec, który przejął zespół po Roberto De Zerbim w lutym, nie zdołał zrealizować postawionych przed nim celów. Zarząd wymagał od niego awansu do Ligi Mistrzów oraz dotarcia do półfinału Pucharu Francji. Porażka na obu polach przesądziła o jego losie, otwierając drzwi dla byłego trenera Lille i Lyonu, który nie pozostawał bezrobotny zbyt długo.

Kulisy odejścia z Lille i nowy projekt w Marsylii

Bruno Genesio trafił do Marsylii bezpośrednio po zakończeniu pracy w Lille, gdzie mimo wywalczenia awansu do Ligi Mistrzów, nie przedłużył wygasającego kontraktu. Relacje trenera z prezesem Olivierem Létangiem były napięte, a sam szkoleniowiec już wcześniej sugerował, że nie widzi szans na pozostanie w klubie. Teraz 57-latek staje przed zupełnie nowym zadaniem, które ma przywrócić Olympique Marsylia na szczyt francuskiego futbolu pod wodzą nowego prezydenta, Stéphane’a Richarda.

Nowy szkoleniowiec nie kryje entuzjazmu związanego z pracą w nowym miejscu. „Wybrałem Marsylię, ponieważ uwiodło mnie wyzwanie, które mi przedstawiono. OM to wyjątkowy klub z wyjątkową historią, silną tożsamością i kibicami, których pasja jest znana daleko poza naszymi granicami” – przyznał Genesio tuż po nominacji. Jego przyjście ma być dopełnieniem nowego projektu sportowego, w którym kluczową rolę odgrywa także niedawno mianowany dyrektor sportowy, Grégory Lorenzi.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!