Szwedzka federacja piłkarska podjęła decyzję o komercyjnej licytacji strojów z meczu barażowego przeciwko Ukrainie. Dochód w całości zasili konto związku, a nie celów charytatywnych.
Decyzja szwedzkich działaczy o wystawieniu na aukcję koszulek meczowych z barażowego starcia przeciwko Ukrainie odbiła się szerokim echem, między innymi, w mediach u naszych wschodnich sąsiadów.
Choć tego typu licytacje, zwłaszcza w kontekście spotkań z reprezentacją kraju dotkniętego wojną, kojarzą się opinii publicznej z działalnością dobroczynną, w tym przypadku rzeczywistość okazała się inna.
W opisie aukcji jednoznacznie wskazano, iż „wpływy z aukcji zasilą konto szwedzkiego związku piłkarskiego i zostaną przeznaczone na jego działalność oraz projekty organizacji”. Brak wzmianki o wsparciu dla ofiar konfliktu zbrojnego czy jakiejkolwiek innej inicjatywy pomocowej sprawił, że Szwedzi znaleźli się pod silnym ostrzałem krytyki ze strony wielu fanów.
Obecnie najbardziej wartościowa jest koszulka Viktora Gyökeresa, który pełnił rolę bohatera wspomnianego spotkania. Cena za ubiór reprezentanta Szwecji błyskawicznie wzrosła, osiągając pułap niemal 20 tys. koron, co w przeliczeniu daje kwotę blisko 7,9 tys. złotych.
Eksperci i fani wskazują, że choć całe przedsięwzięcie jest formalnie poprawne i zgodne z regulaminem, stanowi przykład przekuwania reprezentacyjnego rozgłosu i tragicznego tła historycznego w bezpośredni przychód federacji, co przez wielu Szwedów odbierane jest jako działanie wątpliwe etycznie.
Na razie nie wiadomo, czy koszulki z wtorkowego finału przeciwko Polsce również trafią na tego typu aukcje.
