Kylian Mbappé przygotowuje się do swojego trzeciego mundialu, po raz pierwszy pełniąc rolę kapitana reprezentacji Francji. Gwiazdor Realu Madryt, który ma już na koncie mistrzostwo świata i hat-tricka w finale, coraz częściej musi mierzyć się z pytaniami o życie po zawieszeniu butów na kołku.
Mimo że 27-letni napastnik chętnie zabiera głos w sprawach społecznych i politycznych, stanowczo wyklucza ubieganie się o najwyższy urząd w państwie. Mbappé przyznał w rozmowie z Le Parisien, że nie zamierza zostać prezydentem Francji, choć wiele osób sugeruje mu taką drogę. Piłkarz skupia się obecnie na budowaniu swojego biznesu, który dynamicznie się rozwija, dając mu szerokie pole manewru w przyszłości. Jeśli zdecyduje się na karierę biznesmena, ma ku temu solidne podstawy, ale polityczne ambicje nie są jego priorytetem.
Szczere słowa o nienawiści i krytyce
Zaangażowanie zawodnika w politykę, w tym nawoływanie do odrzucenia skrajnej prawicy przed Euro 2024, wywołało w kraju spore poruszenie. Jego postawę krytykował Michel Platini, podczas gdy selekcjoner Didier Deschamps stanął w obronie swojego lidera. Sam Mbappé podchodzi do sprawy z dużym dystansem i świadomością własnego wizerunku w oczach opinii publicznej. Nie zamierza dolewać oliwy do ognia i wchodzić do Pałacu Elizejskiego, co uargumentował w bardzo bezpośredni sposób, odnosząc się do emocji, jakie budzi wśród kibiców.
„Nie, nie martwcie się! Nie mówię o byciu prezydentem. Sporo osób mi to mówi, ale nie ma tego w moich planach. I tak jestem już wystarczająco nienawidzony!” – wyznał szczerze Kylian Mbappé. Piłkarz zaznaczył, że choć ma wielkie aspiracje, to kierunek polityczny jest wykluczony. Obecnie napastnik koncentruje się wyłącznie na sporcie i prowadzeniu swoich interesów, zostawiając spekulacje o prezydenturze osobom, które widziałyby go w nowej, nietypowej dla sportowca roli.
