Moise Kouame wyrasta na największą rewelację tegorocznego French Open. 17-letni Francuz po pokonaniu Marina Cilicia i Adolfo Daniela Vallejo awansował do trzeciej rundy turnieju, co przełożyło się na gigantyczny skok w rankingu ATP na 214. miejsce. Za swoje osiągnięcia na paryskich kortach nastolatek wywalczył łącznie ponad 200 tysięcy euro, jednak okazuje się, że na wypłatę tych środków będzie musiał poczekać jeszcze bardzo długo.
Przeszkodą nie do przejścia okazały się przepisy obowiązujące nad Sekwaną. Zgodnie z francuskim prawem osoby niepełnoletnie nie mogą bezpośrednio otrzymywać ani wydawać tak znaczących zarobków. System ma na celu ochronę nieletnich przed ewentualnym wyzyskiem, co oznacza, że pieniądze Kouame zostaną zamrożone do czasu uzyskania przez niego pełnoletności. Ponieważ zawodnik skończył 17 lat dopiero w marcu, dostęp do swojej fortuny zyska dopiero za rok.
Andy Roddick grzmi po decyzji urzędników
Sytuacja wywołała ogromne poruszenie w świecie tenisa, a głos w sprawie zabrał sam Andy Roddick. Były lider światowego rankingu nie krył zdumienia faktem, że zawodowy sportowiec wykonujący swoją pracę nie ma prawa do wypracowanego wynagrodzenia. Amerykanin nazwał całe zajście absurdalnym i zasugerował, że skoro rząd przetrzymuje te środki, to chłopak powinien przynajmniej otrzymać należne odsetki. Roddick podkreślił, że blokowanie zarobków osobie odnoszącej sukcesy na taką skalę jest niezrozumiałe.
Mimo zamieszania finansowego Kouame kontynuuje swój historyczny marsz. Francuz stał się najmłodszym tenisistą w trzeciej rundzie Wielkiego Szlema od czasów Rafaela Nadala w 2003 roku. Teraz przed nim starcie z Alejandro Tabilo. Po sensacyjnym odpadnięciu Jannika Sinnera drabinka turniejowa otworzyła się przed nastolatkiem, który ma szansę na jeszcze większy sukces sportowy i finansowy, nawet jeśli na realne pieniądze przyjdzie mu poczekać do osiemnastych urodzin.
