Juventus przeprowadził błyskawiczną operację, która zszokowała włoski rynek transferowy. Zeki Celik, który był o krok od sformalizowania nowej umowy z Romą, ostatecznie przenosi się do Turynu. Oficjalne ogłoszenie transferu nastąpiło w czwartkowy wieczór.
Sytuacja jest bezprecedensowa, ponieważ porozumienie Celika z rzymskim klubem było dopięte na sto procent. Piłkarz miał wrócić do Rzymu zaraz po Mistrzostwach Świata, by podpisać dokumenty. W tajemnicy przed dotychczasowym pracodawcą wynegocjował jednak lepsze warunki z Juventusem. Choć początkowe rozmowy z turyńczykami utknęły w martwym punkcie, nagły zwrot akcji sprawił, że turecki obrońca porzucił stolicę na rzecz Turynu. Juventus wykorzystał okazję, by pozyskać doświadczonego gracza na zasadzie wolnego transferu, co przy ograniczonym budżecie klubu jest ruchem niezwykle cennym.
Kulisy negocjacji i finansowe żądania
Początkowo wymagania finansowe zawodnika były barierą nie do przejścia. Jego obóz domagał się 4 milionów euro rocznie, co uczyniłoby go jednym z najlepiej opłacanych graczy w zespole. Ostatecznie Roma wypracowała kompromis na poziomie 3-3,2 miliona euro za sezon, ale to nie wystarczyło, by zatrzymać go w klubie. Celik opuszcza Wieczne Miasto po czterech sezonach, w trakcie których rozegrał 151 meczów, zdobył dwie bramki i zanotował dziesięć asyst. Dla Rzymu to wizerunkowa porażka, zwłaszcza że trener liczył na kontynuację współpracy z tym kluczowym w ostatnich latach zawodnikiem.
Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Juventus niedawno zatrudnił byłego dyrektora Romy, Frederica Massarę. To właśnie on mógł odegrać istotną rolę w przejęciu zawodnika. Rzymianie muszą teraz zmienić swoje plany transferowe i szukać nowego wzmocnienia na skrzydle, choć eksperci sugerują, że odejście Turka pozwoli na przebudowę formacji w stronę bardziej ofensywnego wariantu. Juventus z kolei łata dziurę w składzie weteranem, którego domagał się Luciano Spalletti, pokazując przy tym bezwzględność w negocjacjach z ligowym konkurentem.
