Nieobecność dwóch piłkarzy Lecha Poznań wywołała spore zamieszanie przed ważnymi spotkaniami w europejskich pucharach. Teraz do sprawy odniósł się wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. Jego stanowisko rzuca na całą historię zupełnie inne światło.
Nieobecność dwóch piłkarzy Lecha Poznań wywołała spore zamieszanie przed ważnymi spotkaniami w europejskich pucharach. Teraz do sprawy odniósł się wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. Jego stanowisko rzuca na całą historię zupełnie inne światło.
Cała sytuacja miała już konsekwencje sportowe. Obaj zawodnicy nie mogli wystąpić w europejskim meczu Lecha z KI Klaksvik. Wobec zbliżającego się kolejnego spotkania w europejskich pucharach zaczęły natomiast pojawiać się pytania, czy zdążą wrócić do dyspozycji zespołu.
W medialnych doniesieniach przewijał się przy tym wątek długiego oczekiwania na dokumenty i problemów z procedurami wizowymi. Na te sugestie zdecydowanie zareagował Marcin Bosacki, wiceminister spraw zagranicznych.
Polityk poinformował na portalu X, że obaj zawodnicy mają już wyznaczony termin odbioru wiz. Co więcej, według niego zarówno piłkarze, jak i Lech mieli wiedzieć o nim od ubiegłego wtorku.
– Obaj piłkarze, Agnero i Yegbe, są umówieni na odbiór wiz na jutro [18 sierpnia – red.]. I wiedzą o tym – oni i Klub – od ubiegłego wtorku, kiedy z konsulami się widzieli, składając wnioski – przekazał Bosacki.
Wiceminister odniósł się również do sugestii, jakoby zawodnicy mieli przez dwa miesiące czekać na rozpatrzenie sprawy. Według przedstawionej przez niego chronologii jeden z piłkarzy po raz pierwszy skontaktował się z konsulatem w połowie lipca, a drugi pod koniec miesiąca. Kompletna dokumentacja miała natomiast zostać dostarczona dopiero na początku sierpnia.
Bosacki podkreślił, że rozpatrzenie wniosków dotyczących wiz długoterminowych wymaga konsultacji z różnymi organami państwa. Według niego właściwa procedura została zamknięta w cztery dni robocze.
Najciekawsza część jego wpisu dotyczy jednak momentu rozpoczęcia całej operacji. Wiceminister sam postawił pytanie, dlaczego formalności załatwiano właśnie w czasie kluczowych spotkań Lecha w kwalifikacjach europejskich pucharów.
– Zastanawiać może oczywiście, dlaczego ten tygodniowy proces wizowy odbywa się na ostatnią chwilę (...) i w kluczowych momentach kwalifikacji do pucharów europejskich? Dlaczego nie wystąpiono o wizy dużo wcześniej – zwłaszcza w wypadku Agnero, który jest w Klubie od roku (!) i spokojnie mógł proces wizowy przejść w majowo-czerwcowej przerwie? – napisał.
Jednocześnie Bosacki zaznaczył, że nie zna odpowiedzi i są to pytania, które należy kierować do zawodników oraz samego Lecha Poznań.

