Prawdopodobnie wraz z końcem sezonu dojdzie w Pogoni Szczecin do rozstania z najbardziej utytułowanym zawodnikiem zespołu. Sam zawodnik zupełnie się z tym nie kryje.
Kibice Pogoni Szczecin nie potrzebowali oficjalnego komunikatu. Wystarczyło zdjęcie opublikowane przez Benjamina Mendy'ego na Instagramie — przedstawiające starannie spakowane walizki. Obserwatorzy szybko zwrócili uwagę na charakterystyczny szczegół: w pakunkach znalazły się wszystkie ubrania piłkarza, a nie tylko letnia garderoba. Interpretacja była jedna — Francuz się żegna.
Nie jest to zresztą żadną niespodzianką dla tych, którzy śledzili sytuację zawodnika od początku. Już w lutym portal Sport1.pl informował, że Mendy prawdopodobnie opuści Pogoń po zakończeniu sezonu. Od tamtego czasu w jego klubowej codzienności niewiele się zmieniło: lewy obrońca rozegrał w tym sezonie łącznie10 spotkań w PKO BP Ekstraklasie (łącznie 313 minut) oraz jeden mecz w Betclic 3 Lidze (90 minut) — statystyki, które nie pozostawiają złudzeń co do jego roli w zespole.
Podpisanie kontraktu z Mendym 16 września 2025 roku było jedną z głośniejszych transferowych bomb w historii Pogoni. Zawodnik z imponującym CV — obejmującym chociażby zdobycie mistrzostwa świata, a także grę w takich klubach jak AS Monaco czy Manchester City — miał pełnić rolę swoistego „magnesu marketingowego": przyciągać na stadion nowych kibiców oraz sponsorów, a swoją obecnością ułatwiać negocjacje z potencjalnymi wzmocnieniami. W kuluarach szczecińskiego klubu przyznaje się, że pod tym względem cel został osiągnięty.
Francuz jest w Pogoni ceniony za profesjonalne podejście do obowiązków, pozytywny wpływ na atmosferę w szatni oraz wsparcie młodych piłkarzy akademii i kolegów z drużyny. Sam wielokrotnie publicznie deklarował, że dobrze czuje się w Szczecinie i docenia strukturę klubu. Mimo to — lub właśnie dlatego — obie strony zdają się rozumieć, że dalsze utrzymywanie zawodnika, który na boisku odgrywa rolę marginalną, przestaje mieć uzasadnienie.
