Lando Norris wywołał burzę w padoku Formuły 1 podczas weekendu na Hungaroringu. Brytyjczyk w ostrych słowach odniósł się do narzekań kierowców na nową generację bolidów, uderzając bezpośrednio w George'a Russella z Mercedesa. Podczas gdy debiutujący Kimi Antonelli prowadzi w klasyfikacji generalnej, Russell wyraźnie nie radzi sobie z wymaganiami technicznymi sezonu 2026.
Nowe przepisy wprowadziły skomplikowane systemy zarządzania energią, które wymuszają na zawodnikach całkowitą zmianę stylu jazdy. Norris, którego McLaren w tym roku tylko cztery razy stawał na podium, nie wykazuje jednak zrozumienia dla problemów rodaka jeżdżącego najszybszym autem w stawce. Zdaniem kierowcy stajni z Woking, ciągła adaptacja jest wpisana w zawód, a doświadczenie powinno w tym pomagać, a nie przeszkadzać w walce o najwyższe cele.
„Myślę, że im więcej masz doświadczenia w Formule 1, tym lepiej powinieneś być wyposażony. Jeśli nie jesteś gotowy na adaptację do innego samochodu, to nie jesteś na wystarczająco dobrym poziomie. To nasza praca, za to płacą nam miliony. Masz prowadzić każdy samochód, jaki dostaniesz, czy jest dobry, zły, łatwy czy trudny” – przyznał bez ogródek Lando Norris, komentując trudności, z jakimi mierzą się niektórzy rywale.
Komputery zamiast talentu? Norris widzi to inaczej
W środowisku F1 huczy od plotek o zbyt dużym wpływie oprogramowania na wyniki. Oscar Piastri sugerował nawet, że o polach startowych decydują „zachcianki komputerów”, a Max Verstappen twierdzi, że kierowca ma dziś mniejszy wpływ na tempo. Norris stanowczo się z tym nie zgadza. Według niego mniejszy docisk w bolidach na rok 2026 sprawia, że średnio szybkie zakręty są teraz większym wyzwaniem niż kiedykolwiek wcześniej, co promuje najlepszych zawodników.
„Na każdym wyścigu czuję, że muszę kompletnie zapomnieć o poprzednim weekendzie i uczyć się prowadzić nowe auto od nowa. Ale zdecydowanie można zrobić różnicę. Jeśli jesteś lepszym kierowcą, większość zakrętów wciąż daje szansę na zyskanie przewagi nad wszystkimi. Nadal będziesz z przodu” – podsumował Norris, ucinając dyskusję o rzekomej niesprawiedliwości nowych przepisów, które faworyzują systemy uczenia maszynowego kosztem ludzkich umiejętności.
