Los Angeles Lakers stoją przed trudną decyzją kadrową, która musi zapaść przed startem sezonu 2026-27. Jak donosi Dave McMenamin z ESPN, klub posiada obecnie 16 zawodników z kontraktami, co wymusza usunięcie jednego gracza z rotacji.
Sytuacja w Mieście Aniołów stała się napięta po ostatnich ruchach transferowych, w tym po zakontraktowaniu Matisse'a Thybulle'a. Dziennikarz Dave McMenamin stawia sprawę jasno: „Mają 16 graczy w zespole. Tylko z tego powodu wiemy, że jeszcze nie skończyli pracy. Między dzisiejszym dniem a startem sezonu regularnego muszą pozbyć się jednego zawodnika”. Lakers próbowali już handlować niektórymi graczami, ale dotychczasowe starania Roba Pelinki nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, co stawia zespół pod ścianą w kontekście limitów NBA.
Upadek talentów i nieudane negocjacje w Los Angeles
Głównymi kandydatami do opuszczenia drużyny są Jarred Vanderbilt oraz Dalton Knecht. Vanderbilt był ostatnio łączony z nieudaną próbą pozyskania Jonathana Kumingi, co potwierdza, że klub aktywnie szuka dla niego nowego pracodawcy. Jeszcze gorsza jest sytuacja Knechta. Po obiecującym debiutanckim roku, jego forma w sezonie 2025-26 drastycznie spadła. Lakers rozważają także pożegnanie Jadena Hardy'ego, który trafił do zespołu przy okazji wymiany Deandre Aytona, mającej na celu głównie pozyskanie wyborów w drafcie i zrobienie miejsca dla nowych środkowych.
Obecnie kadra Lakers jest przepełniona, a miejsca dla graczy z kontraktami dwustronnymi zajmują już Chris Mañon, AK Okereke oraz Arthur Kaluma. Choć zespół może zabrać na obóz treningowy do 20 koszykarzy, ostateczna lista 15 nazwisk musi zostać zatwierdzona przed pierwszym meczem ligowym. Jeśli Pelinka nie znajdzie chętnego na transfer Vanderbilta lub Knechta, klub będzie zmuszony do drastycznego kroku, jakim jest zwolnienie zawodnika i wypłacenie mu pieniędzy bez korzyści sportowej dla drużyny.
