Barcelona rozważa podjęcie kroków prawnych przeciwko Marcowi Cirii. Kandydat na prezydenta naraził się obecnym władzom klubu akcją promocyjną na terenie Spotify Camp Nou.
Konflikt wybuchł tuż przed meczem z Villarrealem, gdy Ciria zaprezentował graffiti z hasłem uderzającym w sentymenty najstarszych socios. Przedstawiciele Moviment 42 ogłosili, że seniorzy zawsze będą ich gośćmi VIP, co wywołało natychmiastową reakcję urzędującego zarządu. Klub uznał to działanie za niedopuszczalne i nakazał zamalowanie logotypu ugrupowania. Barcelona twierdzi, że nikt nie wydał zgody na wykorzystanie stadionu do celów kampanii wyborczej, dlatego sprawą zajmuje się już departament prawny, który przygotowuje odpowiednie kroki przeciwko komitetowi.
Marc Ciria nie boi się odważnych ruchów, co pokazał już wcześniej, promując swoją kandydaturę wielkim banerem z wizerunkiem Lionela Messiego w centrum miasta. Teraz jednak uderzył bezpośrednio w teren zarządzany przez Joana Laportę, który pozostaje zdecydowanym faworytem nadchodzącego głosowania. Obecne władze rozważają wystosowanie oficjalnego ostrzeżenia do wszystkich zaangażowanych w proces wyborczy, aby uniknąć podobnych incydentów w przyszłości. Walka o fotel prezesa wchodzi w decydującą fazę, a napięcie między kandydatami rośnie z każdym dniem kampanii.
W wyścigu o czwarty mandat Laporty uczestniczą także Victor Font oraz Xavier Vilajoana, ale to Ciria skupia na sobie uwagę radykalnymi metodami. Wszyscy pretendenci mają zaledwie dwa tygodnie na przekonanie do siebie członków klubu, ponieważ wybory zaplanowano na 15 marca. Na ten moment goniący lidera kandydaci mają przed sobą trudne zadanie, by zniwelować przewagę obecnego prezydenta. Incydent z graffiti pokazuje, że walka o głosy socios nie ogranicza się już tylko do debat, ale przenosi się na mury legendarnego obiektu.
