Alvaro Arbeloa wyrasta na jednego z najaktywniejszych graczy na rynku transferowym przed startem kampanii 2026/27. Nowo mianowany menedżer Fulham naciska na władze klubu, aby sprowadzić Brahima Diaza z Realu Madryt. Jak donosi hiszpański serwis Fichajes, 27-letni reprezentant Maroka stał się priorytetem dla szkoleniowca, który zna jego atuty z czasów pracy w stolicy Hiszpanii.
Brahim Diaz to synonim uniwersalności, której Arbeloa poszukuje do wzmocnienia kreatywności swojej drużyny. Piłkarz potrafi występować na obu skrzydłach, jako ofensywny pomocnik, a nawet wspierać napastnika. W poprzednim sezonie rozegrał 42 mecze w barwach Królewskich, notując dwa gole i pięć asyst w ciągu 1665 minut spędzonych na boisku. Mimo że nie zawsze wychodził w podstawowym składzie, był istotnym elementem rotacji w zespole prowadzonym przez Jose Mourinho.
Madrycki zaciąg na Craven Cottage
Relacja między Fulham a Realem Madryt staje się coraz silniejsza, odkąd Arbeloa podpisał kontrakt obowiązujący do 2029 roku. Do Londynu trafili już Cesar Palacios oraz Gonzalo Garcia, a na liście życzeń widnieje także Thiago Pitarch Pinar. Sytuacja Diaza skomplikowała się po przyjściu do Madrytu Yana Diomande, co może zepchnąć Marokańczyka niżej w hierarchii. Ograniczona liczba szans na grę w wyjściowej jedenastce otwiera szansę dla Fulham, choć na ten moment klub nie złożył jeszcze formalnej oferty.
Real Madryt nie czuje jednak presji, by pozbywać się swojego zawodnika. Diaz wrócił do treningów z zamiarem pozostania w klubie, a nieoficjalne informacje wskazują na osiągnięcie porozumienia w sprawie przedłużenia jego umowy do 2030 roku. Występ pomocnika w sobotnim meczu przeciwko Ferencvaros potwierdza, że Jose Mourinho wciąż uwzględnia go w swoich planach. Ostateczna decyzja o ewentualnym odejściu zapadnie dopiero wtedy, gdy Fulham przedstawi propozycję satysfakcjonującą finansowo zarówno klub, jak i samego piłkarza.
