Choć fatalna postawa Fiorentiny w Serie A zwiastuje włoski koszmar tej drużyny, trener Rakowa Łukasz Tomczyk nie wierzy, by ligowy kryzys przełożył się na łatwą przeprawę w pucharach. Szkoleniowiec podkreśla pragmatyzm rywala, który w Europie prezentuje zupełnie inne, zwycięskie oblicze.
Mimo że Fiorentina przystępuje do rywalizacji, znajdując się zaledwie punkt nad strefą spadkową w Serie A, sztab szkoleniowy Rakowa nawet przez chwilę nie myślał o lekceważeniu rywala. Trener Łukasz Tomczyk zauważa, że zespół z Florencji prezentuje inne oblicze w europejskich pucharach niż w rozgrywkach krajowych.
„Fiorentina to zespół z bardzo wysokiej półki, choć w Lidze Konferencji grają nieco inaczej niż w Serie A, gdzie walczą o utrzymanie. Częściej rotują składem, grają pragmatycznie i pucharowo” – ocenił szkoleniowiec.
Zwrócił on również uwagę na agresywny styl gry Włochów, oparty na kryciu indywidualnym na całym boisku.
Dla Częstochowian włoska myśl szkoleniowa nie jest obca, a wcześniejsze potyczki z Atalantą Bergamo posłużyły jako materiał do nauki. Tomczyk przyznał, że systemy stosowane przez trenera Gasperiniego, szczególnie w zakresie budowania akcji w trójce obrońców, są dla niego istotną inspiracją.
„Włoska piłka to dla mnie wciąż światowy top. Czerpiemy stąd wiele inspiracji, zwłaszcza w kwestii nastawienia do bronienia pola karnego” – dodał trener, dla którego mecz ten będzie debiutem w europejskich pucharach w roli pierwszego szkoleniowca.
Kluczowym elementem w strategii Rakowa na spotkanie we Florencji mają być stałe fragmenty gry. Oliwier Zych, który stanie przed szansą rywalizacji ze swoim idolem, Davidem De Geą, podkreślił wagę tego elementu rzemiosła piłkarskiego.
„Analizowaliśmy stałe fragmenty Fiorentiny – mają bardzo jakościowych wykonawców, choć statystycznie w lidze nie strzelają z nich aż tak dużo, jak w meczach pucharowych. To potężna broń do wygrywania meczów i musimy się nad tym mocno pochylić” – stwierdził bramkarz.
Zych odniósł się także do postawy Jagiellonii, która w poprzedniej fazie wyeliminowała Włochów, pokazując, że polskie zespoły potrafią narzucić swój styl gry na Stadio Artemio Franchi.
Choć do kadry polskiego zespołu wraca Zoran Arsenić, jego występ od pierwszej minuty stoi pod znakiem zapytania ze względu na brak okresu przygotowawczego. Jeżeli chodzi o pucharowe roszady, nie wydaje się, aby miało do nich dojść w formacji defensywnej.
„Mamy cztery czyste konta w ostatnich meczach, więc trudno dokonywać zmian w zgranej trójce obrońców” – wyjaśnił Tomczyk, dodając jednocześnie, że w zespole borykającym się z drobnymi urazami pełna kadra powinna być dostępna dopiero po przerwie reprezentacyjnej.
