Brazylia zmierzy się z Francją w meczu towarzyskim, ale sytuacja kadrowa zespołu Carlo Ancelottiego jest daleka od idealnej. Liczne urazy wymusiły na włoskim szkoleniowcu radykalne zmiany w zestawieniu defensywnym. Kadra musi radzić sobie bez swoich największych gwiazd na kilka miesięcy przed startem mistrzostw świata.
Największym ciosem jest brak Marquinhosa. Kapitan Paris Saint-Germain zmaga się z drobnym urazem, co oficjalnie potwierdził już sam Ancelotti. To jednak dopiero początek problemów, bo na liście nieobecnych widnieje także Gabriel. Formacja obronna została niemal całkowicie rozbita, a trener musi szukać alternatyw wśród zawodników, którzy rzadziej pojawiali się w wyjściowej jedenastce narodowej drużyny. Szansę na pokazanie swoich umiejętności dostaną teraz gracze tacy jak Leo Pereira czy Gleison Bremer.
Szpital w kadrze i niespodzianka w ataku
Problemy nie omijają również bocznych sektorów boiska. Duet z AS Monaco, Caio Henrique oraz Vanderson, regularnie powoływany do reprezentacji, tym razem zostaje w klubie z powodu kontuzji. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja Vandersona, który toczy obecnie wyścig z czasem, aby odzyskać pełną sprawność przed turniejem finałowym. Brak tych zawodników sprawia, że Brazylia wyjdzie na mecz z Francją w eksperymentalnym zestawieniu, co może być kluczowym testem dla głębi składu Selecao.
W linii ataku również dojdzie do ciekawych przetasowań. Choć Endrick z Olympique Lyon wrócił do kadry, to nie on ma być główną postacią w ofensywie podczas nadchodzącego spotkania. Rolę wysuniętego napastnika ma przejąć Joao Pedro z Chelsea. Wspierać go będą Vinicius Jr., Matheus Cunha oraz Raphinha. W bramce stanie Ederson, a środek pola zabezpieczą Andrey Santos i doświadczony Casemiro. To zestawienie ma udowodnić, że Brazylia potrafi wygrywać nawet bez swoich podstawowych obrońców.
