Włoski futbol stracił jedną ze swoich najjaśniejszych postaci. AC Milan potwierdził tragiczne wieści o śmierci Franco Baresiego, legendarnego kapitana i obrońcy, który przez dwie dekady definiował standardy gry w defensywie. Miał 66 lat.
Baresi od roku zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jak informuje La Repubblica, przyczyną śmierci był guzek płuca, z którym walczył przez ostatnie dwanaście miesięcy. Mimo choroby, legenda wciąż pozostawała blisko sportu. Jego ostatnie publiczne wystąpienie miało miejsce podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2024 w Mediolanie i Cortinie. Na murawie San Siro, stadionu, który był jego domem przez lata, niósł ogień olimpijski wspólnie z ikoną Interu Mediolan, Giuseppe Bergomim.
Wierność barwom i pasmo sukcesów na San Siro
Cała kariera Baresiego to hołd dla lojalności. Do akademii Milanu trafił w latach 70., a w Serie A zadebiutował jako zaledwie 17-latek. Przez ponad 500 występów w barwach Rossonerich sięgnął po sześć tytułów mistrza Włoch oraz trzy puchary Ligi Mistrzów. Był filarem legendarnej drużyny Arrigo Sacchiego, a jego klasę doceniono w 1989 roku, gdy zajął drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, ustępując jedynie koledze z zespołu, Marco van Bastenowi. Po zakończeniu kariery pełnił funkcję honorowego wiceprezesa klubu.
W reprezentacji Włoch Baresi wystąpił 81 razy. Był częścią kadry, która w 1982 roku sięgnęła po mistrzostwo świata, choć na samym turnieju nie pojawił się na boisku. Do historii przeszedł jego występ w finale mundialu w 1994 roku, kiedy zagrał przeciwko Brazylii mimo niedawnej kontuzji kolana. Poza krótkim epizodem w Fulham w 2002 roku, całe jego życie zawodowe było związane z Mediolanem, gdzie pracował jako trener młodzieży, dyrektor oraz ambasador marki, budując potęgę klubu poza boiskiem.
