Anderlecht oraz Gent kontynuują swoją kampanię w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Obie drużyny z belgijskiej Pro League wygrały swoje dwumecze, choć droga do kolejnej rundy była wyjątkowo wyboista.
Sytuacja Anderlechtu wyglądała fatalnie po pierwszej połowie starcia z Hammarby. Szwedzki zespół objął prowadzenie już w drugiej minucie za sprawą Paulosa Abrahama, co stawiało Belgów pod ścianą. Sygnał do ataku dał Danylo Sikan, który tuż po przerwie doprowadził do wyrównania. W końcówce meczu losy awansu odmienił rezerwowy Mihajlo Cvetkovic, trafiając do siatki w 81. minucie, a wynik na 3:1 ustalił Tristan Degreef. Dzięki tej wygranej Anderlecht jest o krok od Ligi Europy i w następnej fazie zmierzy się z PAOK-iem.
Horror w Gandawie rozstrzygnięty dopiero w karnych
Jeszcze więcej nerwów kosztował awans kibiców Gent, którzy potrzebowali dogrywki i rzutów karnych, aby wyeliminować ukraiński zespół LNZ Czerkasy. Po bezbramkowym remisie w pierwszym meczu, kolejne 90 minut oraz dodatkowy czas gry również nie przyniosły rozstrzygnięcia. W serii jedenastek kluczową rolę odegrał bramkarz Davy Roef, znany ze skuteczności w takich momentach. Piłkarze Gent byli bezbłędni, wykorzystując cztery próby, podczas gdy rywale pomylili się dwukrotnie. W kolejnej rundzie Ligi Konferencji Belgowie zagrają z IFK Goeteborg.
