Las Vegas wyrasta na absolutne centrum świata Formuły 1, a najnowsze ogłoszenie z Monako tylko to potwierdza. Władze królowej motorsportu zdecydowały się na bezprecedensowy krok, przedłużając umowę z amerykańskim wyścigiem aż do 2037 roku. Jak donoszą oficjalne źródła, ogłoszenie to miało oprawę godną największego widowiska w historii sportu, wykorzystując niebo nad prestiżowym księstwem do demonstracji siły nowej potęgi w kalendarzu.
Podczas czwartkowego wieczoru nad portem w Monako rozbłysło 3050 dronów, tworząc największy pokaz tego typu w historii Europy. Dziesięciominutowa animacja na wysokości niemal 200 metrów nie była tylko pokazem technologii, ale jasnym sygnałem: Las Vegas to teraz oczko w głowie Liberty Media. Właściciel F1 zainwestował już 240 milionów dolarów w samą ziemię pod kompleks Grand Prix Plaza, który stał się całoroczną atrakcją turystyczną o powierzchni blisko 10 tysięcy metrów kwadratowych.
Miliardy dolarów i dominacja na amerykańskim rynku
Finansowy wymiar tej współpracy rzuca na kolana nawet największych graczy w branży. Od powrotu do kalendarza w 2023 roku, wyścig w Las Vegas wygenerował 3,2 miliarda dolarów wpływu gospodarczego dla południowej Nevady. Tylko w zeszłym roku impreza przyniosła 43 miliony dolarów z podatków lokalnych, z czego 15 milionów trafiło bezpośrednio na wsparcie edukacji. To pokazuje, że Formuła 1 w USA to już nie tylko sport, ale potężna maszyna ekonomiczna.
„Zabezpieczenie przedłużenia kontraktu o 10 lat do 2037 roku to przełomowy moment dla Grand Prix Las Vegas i odzwierciedlenie siły naszych lokalnych partnerstw” – przyznała Emily Prazer, prezes Las Vegas Grand Prix Inc. Z kolei Stefano Domenicali, szef F1, dodał: „Zawsze wierzyliśmy, że Las Vegas stanie się kamieniem węgielnym naszej obecności w Stanach Zjednoczonych”. Nowa umowa wymagała pełnej zgody władz hrabstwa Clark oraz właścicieli hoteli, aby regularnie zamykać słynny Strip dla nocnego wyścigu.
