Jannik Sinner przeszedł w ostatnich dniach serię rygorystycznych badań medycznych, które mają wyjaśnić przyczyny jego sensacyjnego odpadnięcia z French Open. Włoch był murowanym faworytem do tytułu, ale jego organizm odmówił posłuszeństwa w najmniej spodziewanym momencie.
Lider światowego rankingu przyjechał do Paryża z serią 29 zwycięstw z rzędu i pięcioma wygranymi turniejami rangi ATP Masters 1000. W drugiej rundzie przeciwko Juanowi Manuelowi Cerundolo prowadził już 2:0 w setach i serwował po meczu przy stanie 5:3 w trzeciej partii. Wtedy doszło do jednej z najbardziej niewytłumaczalnych zapaści w historii współczesnego tenisa. Sinner przegrał niemal wszystkie kolejne gemy, ulegając Argentyńczykowi 3:6, 2-6, 7-5, 6-1, 6-1. Po spotkaniu przyznał, że od rana czuł się źle, a upał dopełnił dzieła zniszczenia.
Cztery godziny szczegółowych badań serca w Mediolanie
Sztab zawodnika nie poprzestał na testach w turyńskim J|Medical i szukał drugiej opinii w szpitalu San Raffaele w Mediolanie. Według doniesień Corriere della Sera, 25-letni tenisista spędził tam cztery godziny, będąc poddanym kompleksowej diagnostyce. Wykonano mu elektrokardiogram wysiłkowy, założono holter oraz przeprowadzono rezonans magnetyczny serca. Włoscy dziennikarze opisują, że zawodnik został dosłownie „wywrócony na drugą stronę”, aby wykluczyć jakiekolwiek ukryte wady lub schorzenia kardiologiczne, które mogły wpłynąć na jego stan fizyczny.
Z przecieków pochodzących od współpracowników Sinnera wynika, że testy nie wykazały żadnych niepokojących sygnałów. Wyniki badań, które zawodnik odebrał we wtorek, dają mu zielone światło do powrotu na kort. Choć lekarze nie znaleźli fizycznej przyczyny zasłabnięcia, zagadka jego nagłej utraty sił pozostaje nierozwiązana. Włoch zrezygnował z turniejów przygotowawczych na trawie i planuje dwutygodniowy blok treningowy przed Wimbledonem, gdzie od 29 lipca będzie bronił tytułu mistrzowskiego.
