Carlos Alcaraz przechodzi przez najtrudniejszy moment w swojej karierze. Hiszpan, który z powodu urazu nadgarstka opuścił już French Open oraz Wimbledon, walczy z czasem, aby zdążyć na ostatni turniej wielkoszlemowy w sezonie. Choć 23-latek wznowił lekkie treningi, jego powrót do najwyższej formy stoi pod ogromnym znakiem zapytania.
Sytuację zawodnika bacznie obserwuje Greg Rusedski. Była brytyjska jedynka uważa, że kluczowym testem dla zdrowia Alcaraza będzie nadchodzący turniej ATP Masters 1000 w Cincinnati. To właśnie tam zapadnie ostateczna decyzja dotycząca startu w Nowym Jorku. Rusedski podkreśla, że bez sprawdzenia ręki w warunkach meczowych przed US Open, rywalizacja w formacie do trzech wygranych setów będzie dla organizmu Hiszpana zbyt dużym obciążeniem.
Cincinnati jako jedyna szansa na US Open
Ekspert postawił sprawę jasno w swoim podcaście, wskazując na konkretną datę i miejsce. „Aby mieć jakąkolwiek szansę na grę w US Open, on musi zagrać w Cincinnati” – zadeklarował Greg Rusedski. Jego zdaniem, jeśli nadgarstek wytrzyma trudy tego turnieju, będzie to świetna wiadomość dla całego sportu. „Jeśli nie zagra w Cincinnati, wiemy, że US Open się nie wydarzy, a on pozostaje poza grą przez bardzo, bardzo długi czas” – dodał były tenisista.
Niepokój fanów wzbudziła niedawna obecność Alcaraza na finale piłkarskich mistrzostw świata w New Jersey. Mimo że Hiszpan pełnił tam jedynie rolę honorową, wnosząc trofeum na murawę, wciąż nosił usztywnienie nadgarstka. Rusedski zauważył, że było to mądre posunięcie, chroniące kontuzjowaną rękę przed przypadkowymi uściskami dłoni, które mogłyby odnowić uraz. Teraz cały tenisowy świat czeka na sygnał z obozu zawodnika, czy jego nazwisko pojawi się na liście startowej w Cincinnati.
