Emma Raducanu i Alex Eala notują znaczące postępy w rankingu WTA, co drastycznie zwiększa ich szanse na rozstawienie podczas nadchodzącego Wimbledonu. Turniej główny rusza 29 czerwca, a kluczowy dla losów zawodniczek ranking zostanie opublikowany już w najbliższy poniedziałek.
Po fatalnym sezonie na mączce i odpadnięciu w pierwszej rundzie Roland Garros, Raducanu spadła na 42. miejsce. Brytyjka zdołała się jednak odbudować. Dzięki dotarciu do finału Queen’s Club Championship zanotowała awans o 11 pozycji i obecnie zajmuje 31. lokatę. Mimo wycofania się z turnieju w Nottingham z powodu ogromnego obciążenia fizycznego w Londynie, jej sytuacja przed losowaniem drabinki w Londynie jest znacznie lepsza niż przed rokiem. Wtedy jako nierozstawiona trafiła na Arynę Sabalenkę i odpadła już w trzeciej rundzie.
Walka o bezpieczny start w Londynie
Alex Eala również przeżywa huśtawkę nastrojów. Po triumfie w Birmingham awansowała na 33. miejsce, by po porażce w HSBC Championships spaść o dwie pozycje. Obecnie Filipinka zajmuje 34. lokatę w rankingu Live, ale dzięki wycofaniu się kontuzjowanych Victorii Mboko oraz Hailey Baptiste, wirtualnie przesunęła się na 32. miejsce listy startowej. To daje jej realną nadzieję na uniknięcie tenisowych potęg w początkowej fazie turnieju, co rok temu skończyło się bolesną porażką z Barborą Krejcikovą.
Sytuacja Eali wciąż nie jest jednak pewna, ponieważ za jej plecami czają się Nikola Bartunkova oraz Diane Parry. Obie zawodniczki mogą wyprzedzić 20-latkę, jeśli wygrają turniej w Berlinie. Czeszka musiałaby zgromadzić 1532 punkty, a Francuzka 1568, aby zepchnąć rywalkę niżej. Eala ma obecnie 1422 punkty i każdy kolejny wygrany mecz w Niemczech przybliża ją do upragnionego rozstawienia, które zdefiniuje jej szanse na trawiastych kortach All England Club.
