Los Angeles Clippers są gotowi na nagły zwrot akcji w sprawie przyszłości Kawhi Leonarda. Choć wszystko wskazywało na jego powrót do Toronto Raptors, klub z Miasta Aniołów nie wyklucza zatrzymania lidera w swoim składzie na sezon 2026-27.
Sytuacja wokół 35-letniego zawodnika stała się niezwykle skomplikowana przez trwające dochodzenie NBA. Liga sprawdza, czy Clippers nie złamali przepisów dotyczących limitu wynagrodzeń poprzez umowę sponsorską Leonarda z bankrutującą firmą Aspiration. Ramona Shelburne z ESPN wskazuje, że organizacja z Los Angeles czuje się komfortowo z myślą o dalszej współpracy z zawodnikiem, jeśli transakcja z Kanadyjczykami ostatecznie nie dojdzie do skutku. „Widzę świat, w którym Kawhi Leonard wraca do Clippers, jeśli ten handel nie przejdzie, a Clippers, szczerze mówiąc, nie mają z tym problemu” – przyznała dziennikarka na antenie NBA Today.
Śledztwo i widmo arbitrażu blokują hitowy transfer
Sprawa ma drugie dno, które może odsunąć ostateczne rozstrzygnięcia nawet na 2027 rok. Związek zawodników NBPA zapowiada twardą walkę i jest gotowy wejść na drogę arbitrażu, jeśli NBA nałoży kary bez niepodważalnych dowodów. Komisarz Adam Silver liczy na zakończenie procesu przed startem nowych rozgrywek, jednak brak oficjalnego terminu potęguje niepewność. Toronto Raptors, mimo ogromnego zainteresowania Leonardem, wstrzymało wymianę po ostrzeżeniu od władz ligi, że przejęcie gracza teraz oznaczałoby wzięcie na siebie ryzyka wszelkich przyszłych kar dyscyplinarnych.
Na szali leży gigantyczna wymiana, w ramach której do Los Angeles mają trafić Brandon Ingram, Gradey Dick oraz liczne wybory w draftach. Leonard ma za sobą statystycznie najlepszy sezon w karierze, zdobywając średnio 27,9 punktu na mecz. Choć Raptors marzą o powtórce sukcesu z 2019 roku, kiedy to skrzydłowy poprowadził ich do mistrzostwa i zgarnął statuetkę MVP finałów, obecnie muszą czekać na ruch prawników. Pat trwający od września 2025 roku sprawia, że przyszłość jednej z największych gwiazd ligi pozostaje wielką niewiadomą.
