Toronto Raptors rozważało zupełnie inny scenariusz przed sfinalizowaniem powrotu Kawhiego Leonarda do klubu. Zanim doszło do głośnej wymiany z Los Angeles Clippers, kanadyjska organizacja podjęła próbę sprowadzenia Treya Murphy’ego III z New Orleans Pelicans. Brett Siegel ujawnił w podcaście Clutch Scoops, że zapytanie w tej sprawie wpłynęło do Nowego Orleanu jeszcze przed tegorocznym draftem NBA.
Negocjacje utknęły w martwym punkcie ze względu na wygórowane oczekiwania Pelicans, którzy nie zamierzali oddawać swojego zawodnika za bezcen. „Pelicans nie chcieli przyjąć niczego mniej niż wielu wyborów w pierwszej rundzie draftu, w tym tegorocznego picku Raptors, z którym ostatecznie wybrali Allena Gravesa” – wyjaśnił Siegel. Włodarze z Toronto nie byli gotowi na tak drastyczne poświęcenie swojej przyszłości, co zmusiło ich do poszukiwania innych rozwiązań na rynku transferowym.
Blokada transferu i wielki powrót Leonarda
Ostatecznie Raptors postawili na sprawdzone nazwisko i sprowadzili dwukrotnego MVP finałów, Kawhiego Leonarda, oddając w zamian Brandona Ingrama, Gradeya Dicka oraz pakiet przyszłych wyborów w drafcie. Transakcja, choć uzgodniona już pod koniec czerwca, została opóźniona przez dochodzenie NBA w sprawie naruszenia przepisów o limicie wynagrodzeń przez Clippers.
Mimo że Murphy pozostał w Nowym Orleanie, wciąż budzi ogromne zainteresowanie w całej lidze jako jeden z najbardziej pożądanych graczy na rynku. Evan Sidery poinformował, że Pelicans odrzucili już agresywne oferty ze strony Indiana Pacers, Detroit Pistons oraz Golden State Warriors. Skrzydłowy ma za sobą udany sezon, w którym notował średnio 21,5 punktu oraz 5,7 zbiórki na mecz, co tylko podbija jego wartość przed nadchodzącym okienkiem transferowym.
Sytuacja Murphy’ego w Nowym Orleanie może się zmienić, jeśli zespół zaliczy słaby początek rozgrywek, co z pewnością sprowokuje kolejne telefony od ligowych potentatów. Brett Siegel sugeruje, że Toronto Raptors mogą ponownie włączyć się do gry o tego zawodnika w najbliższych tygodniach. „Spodziewałbym się, że będą na rynku po Murphy’ego, ale nigdy nie wiadomo, co wydarzy się w najbliższym czasie” – podsumował dziennikarz.
