Wimbledon zrywa z wieloletnią tradycją i przesuwa godziny rozgrywania najważniejszych meczów turnieju. Linda Noskova i Karolina Muchova wyjdą na kort centralny znacznie później, niż przyzwyczaili się do tego kibice tenisa na całym świecie.
Decyzja o zmianie godziny rozpoczęcia finałów singlowych na 16:00 czasu lokalnego (17:00 w Polsce) to celowy zabieg All England Club. Władze turnieju chcą w ten sposób dotrzeć do jak największej globalnej publiczności, co już w poprzednich latach przyniosło wymierne efekty w postaci milionów widzów przed telewizorami. Sobotnie starcie dwóch Czeszek, rozstawionej z numerem dziewiątym Noskovej i turniejowej „dziesiątki” Muchovej, poprzedzi finał debla mężczyzn, w którym Heliövaara i Patten zmierzą się z parą Arevalo i Pavic.
Walka o prestiż i rekordy przed ekranami
„Skorygowaliśmy wstępny harmonogram finałowego weekendu z ambicją poprawy doświadczeń wszystkich zaangażowanych stron” – wyjaśniła Sally Bolton, dyrektor wykonawcza All England Club. Podkreśliła ona, że fani będą mogli cieszyć się narastającymi emocjami, które doprowadzą do kulminacyjnego momentu, czyli koronacji mistrzów przed rekordową widownią. Statystyki potwierdzają słuszność tej strategii, ponieważ ubiegłoroczny finał mężczyzn przyciągnął w szczytowym momencie aż 8,8 miliona widzów w samej stacji BBC.
Niedzielny finał panów zapowiada się równie ekscytująco, gdy broniący tytułu Jannik Sinner zmierzy się z Alexandrem Zverevem. Włoch, będący najwyżej rozstawionym zawodnikiem, stanie naprzeciw triumfatora tegorocznego French Open o godzinie 16:00. Tenisiści będą musieli zmierzyć się nie tylko z presją, ale i z falą upałów zalewającą Londyn. Prognozy przewidują temperatury sięgające 30 stopni Celsjusza, choć późniejsza pora rozpoczęcia meczu Sinnera ma pozwolić na grę w nieco łagodniejszych warunkach, gdy słońce zacznie już powoli tracić na sile.
