Elena Rybakina wyrasta na główną bohaterkę turnieju w Toronto, gdzie po zwycięstwie nad Naomi Osaką zameldowała się w półfinale. Wygrana w całych zawodach sprawi, że jej strata do liderującej Aryny Sabalenki stopnieje do zaledwie czterech punktów.
Sytuacja w rankingu WTA stała się niezwykle napięta po wczesnym odpadnięciu Sabalenki z Canadian Open. Rybakina, która w 2026 roku triumfowała już w Australian Open i Stuttgarcie, ma teraz otwartą drogę do ataku na szczyt. Mimo to, zawodniczka konsekwentnie ucina spekulacje dotyczące walki o numer jeden. Podczas rozmowy z Markiem Petcheyem w The Tennis Channel przyznała wprost, że nie śledzi zestawienia i skupia się wyłącznie na kolejnych spotkaniach.
„Nie, wy chłopaki pytacie mnie o to cały czas. Myślę o tym tylko wtedy, gdy padnie pytanie. Staram się skupiać na każdym kolejnym meczu, nie patrzę na ranking i go nie śledzę. Dla mnie ważne jest, by iść krok po kroku i, miejmy nadzieję, zdobywać tytuły” – ucięła temat Elena Rybakina. Takie podejście ma pomóc jej uniknąć presji, która towarzyszyła jej podczas słabszych występów na Roland Garros czy Wimbledonie, gdzie odpadała na wczesnych etapach rywalizacji.
Decydujące starcie z Coco Gauff
Teraz przed wiceliderką rankingu najtrudniejszy sprawdzian w Toronto. W półfinale czeka już Coco Gauff, a ewentualny finał może przynieść starcie z Igą Świątek lub Eliną Svitoliną. Rybakina musi udowodnić, że potrafi wykorzystać potknięcia Sabalenki, która od marcowego triumfu w Miami nie wygrała żadnego turnieju. Jeśli pokona Amerykankę, walka o tron podczas nadchodzących US Open i Cincinnati Open nabierze niespotykanej dotąd temperatury.
