Alex Eala wyrasta na jedną z najjaśniejszych postaci kobiecego tenisa, a jej ostatnie sukcesy w Waszyngtonie i Toronto wywołały prawdziwą euforię. Jak donoszą media, intensywny kalendarz startów Filipinki stał się przedmiotem gorącej debaty wśród ekspertów i kibiców przed zbliżającym się US Open.
Obecna 20. rakieta świata rozegrała w 2026 roku już 56 meczów w 21 turniejach, co rodzi pytania o jej kondycję fizyczną. Greg Rusedski, finalista US Open z 1997 roku, uspokaja jednak fanów w swoim podcaście. Jego zdaniem młody organizm zawodniczki regeneruje się znacznie szybciej niż u starszych tenisistek, a seria zwycięstw tylko buduje jej pewność siebie przed wylotem do Nowego Jorku.
Fenomen na skalę światową
Rusedski porównuje popularność Eali do statusu, jakim cieszył się Gustavo Kuerten w Brazylii. Podkreśla, że Filipiny nigdy nie miały sportowca o takich osiągnięciach w tenisie, co przekłada się na niespotykane wsparcie trybun. „Czuję, że fizycznie jest już w dobrej formie, jest silna psychicznie — umysł i ciało idą w parze” — ocenił były czwarty tenisista rankingu ATP, wskazując na jej gotowość do walki o najwyższe cele.
Ekspert nie widzi zagrożenia w dużej liczbie rozegranych spotkań, zauważając, że aby wygrać turniej wielkoszlemowy, trzeba zwyciężyć w siedmiu meczach z rzędu, co Eala już udowodniła. „Nie martwię się o to. Zagra w Cincinnati, a potem będzie miała tydzień wolnego na przygotowania do US Open. Tak robią wszystkie wielkie nazwiska” — podsumował Rusedski, nazywając obecną sytuację wokół zawodniczki mianem „Eala-manii”.
