Chelsea dołączyła do wyścigu o podpis Manu Kone, rzucając wyzwanie Arsenalowi w walce o jednego z najbardziej cenionych pomocników we Francji. Jak donosi Il Messaggero, rywalizacja o zawodnika Romy nabiera błyskawicznego tempa.
Arsenal jako pierwszy wykonał konkretny ruch w stronę byłego gracza Borussii Monchengladbach. Zespół prowadzony przez Mikela Artetę miał już odbyć rozmowy z przedstawicielami zawodnika i osiągnąć porozumienie w kwestii warunków kontraktu indywidualnego. Mimo tych postępów, Kanonierzy nie wysłali jeszcze oficjalnej oferty do Rzymu. Kone jest postrzegany jako znaczące wzmocnienie środka pola, szczególnie w obliczu prawdopodobnego odejścia Christiana Norgaarda. Klub z północnego Londynu musi jednak działać szybko, bo konkurencja nie śpi i zamierza wykorzystać każdy moment zawahania.
Finansowe problemy Romy i plan awaryjny Chelsea
Pojawienie się Chelsea w grze o 25-latka wynika z niepewności dotyczącej przyszłości Enzo Fernandeza, który jest łączony z transferem do Realu Madryt. Klub prowadzony przez Xabiego Alonso widzi w Francuzie idealnego kandydata do gry w Premier League ze względu na jego siłę, umiejętność wyprowadzania piłki i pracowitość w defensywie. Roma wycenia swojego gracza na około 45-50 milionów euro. Włoski klub potrzebuje gotówki, aby zrównoważyć budżet do końca czerwca, co sprawia, że negocjacje mogą potoczyć się bardzo dynamicznie w najbliższych tygodniach.
Obecnie Manu Kone przebywa na Mistrzostwach Świata, gdzie reprezentuje barwy Francji, co dodatkowo podbija jego wartość rynkową. Dobre występy na turnieju sprawiły, że stał się jednym z najbardziej pożądanych nazwisk na liście transferowej. Choć Arsenal wypracował sobie wczesną przewagę dzięki rozmowom z agentami, determinacja Chelsea może doprowadzić do licytacji, której rzymianie nie będą chcieli zatrzymywać. Sytuacja finansowa Giallorossich zmusza ich do rozważenia każdej wysokiej oferty, która wpłynie do klubu przed 30 czerwca.
