Widzew Łódź, mimo rekordowych nakładów finansowych i spektakularnych zimowych wzmocnień, utknął w strefie spadkowej. Skłoniło to Żelisława Żyżyńskiego do złożenia publicznej, nietypowej obietnicy dotyczącej przyszłości klubu. Znany dziennikarz zadeklarował, że jeśli łódzki zespół rzeczywiście pożegna się z najwyższą klasą rozgrywkową, wydrukuje swój wpis z platformy X i go... zje.
„Papierowa dieta” dziennikarza. Zje swój post, jeśli Widzew spadnie
Sytuacja Widzewa Łódź stała się obecnie jednym z najgorętszych tematów w piłkarskiej Polsce. Choć klub dysponuje potężnym budżetem, a zimowe okno transferowe upłynęło pod znakiem głośnych i kosztownych wzmocnień, postawa drużyny na boisku wciąż pozostawia wiele do życzenia. Po dziewiętnastu rozegranych kolejkach zespół zajmuje szesnastą lokatę w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem zaledwie 20 punktów, wyprzedzając jedynie Legię Warszawa oraz Bruk-Bet Termalicę.
Ostatnie wyniki Widzewa nie napawają optymizmem – w ligowej tabeli klub widnieje z bilansem sześciu zwycięstw, dwóch remisów i aż jedenastu porażek. W ostatnim meczu Igor Jovićević musiał przełknąć klęskę z Jagiellonią Białystok (1:3).
Wyjątkowo mizerne rezultaty sprawiają, że część obserwatorów i kibiców wieszczy drużynie degradację, drwiąc z faktu, że wielkie pieniądze właściciela nie przekładają się na natychmiastowe sukcesy.
W obronie długofalowego projektu stanął Żelisław Żyżyński. Dziennikarz, odnosząc się do internetowych kpin z Widzewa, stwierdził na platformie X: „jeśli Widzew by spadł, jak wielu tu przepowiada, obiecuję że wydrukuję tego tweeta na kartce A4 i go zjem”.
Ekspert wierzy, że mimo obecnych trudności i zazdrości innych środowisk, zainwestowane środki ostatecznie „zagrają”.
Inspiracja dla „papierowego” wyzwania płynie prosto zza oceanu. Podobną obietnicę złożył Robert Flom z „213Hoops”, który nie wierzył w sukces koszykarzy LA Clippers. Gdy drużyna osiągnęła bilans 15-3, dziennikarz został zmuszony do wywiązania się z danego słowa przy akompaniamencie skandujących kibiców i żartobliwych komentarzy gwiazd NBA.
Teraz piłkarska Polska czeka, czy Widzew zdoła uniknąć spadku, czy też Żyżyński będzie musiał powtórzyć wyczyn swojego amerykańskiego kolegi po fachu.
Zajrzałem na Twittera i widzę, że od wczoraj wielu kibiców ma niezły ubaw z Widzewa. W sumie normalna reakcja, każdy ma prawo zazdrościć takiego właściciela i cieszyć się, gdy jednak pieniądze - tak od razu przynajmniej - szczęście nie dadzą.
— Żelisław Żyżyński (@ZelekZyzynski) February 1, 2026
Ale długofalowo to wszystko zagra. A…
