Jacek Zieliński wrócił do momentu, w którym przy Łazienkowskiej trzeba było przekazać trenerowi decyzję o zakończeniu współpracy. Były dyrektor sportowy Legii przyznał, że długo zwlekał z rozmową, bo obawiał się, jak wiadomość wpłynie na zespół.
Chodziło o Aleksandara Vukovicia. Serb przejął Legię w bardzo trudnym momencie, gdy drużyna znajdowała się w strefie spadkowej, i pomógł jej utrzymać się w Ekstraklasie.
Mimo tego klub przygotowywał się do zmiany szkoleniowca przed kolejnym sezonem. Vuković pozostawał w gronie rozważanych kandydatów, ale ostatecznie Legia postawiła na Kostę Runjaicia.
Zieliński przyznał w rozmowie z Czesławem Michniewiczem w Kanale Zero, że największym problemem nie była sama decyzja, lecz moment jej zakomunikowania.
– Jeżeli powiedziałbym, że jestem blisko podpisania umowy z kimś lub już jest podpisana, no to jakie to może mieć konsekwencje dla drużyny. Ja się tego obawiałem – powiedział.
Były dyrektor sportowy tłumaczył, że musiał brać pod uwagę interes klubu, nawet jeśli oznaczało to trudną rozmowę z trenerem. Ostatecznie zdecydował się powiedzieć Vukoviciowi wprost, że nie poprowadzi zespołu w następnym sezonie.
– Z szacunku mu powiedziałem: „słuchaj, nie będziesz trenerem w następnym sezonie, mam inne plany” – relacjonował.
Potem wydarzyło się coś, czego Zieliński wcześniej się obawiał.
– Od tamtego momentu przegraliśmy trzy kolejne mecze – przyznał.
Nie stwierdził, że decyzja o zmianie trenera była bezpośrednią przyczyną tych wyników. Zaznaczył jednak, że właśnie ewentualnej reakcji zespołu i samego szkoleniowca obawiał się przed rozmową. Vuković miał zresztą pretensje o to, że nie został poinformowany wcześniej.
– W pewnym momencie on się na mnie trochę zdenerwował, obraził, że nie będzie tego kontynuował. Kiedy mnie o to zapytał, powiedział, że mogłem powiedzieć mu to wcześniej – wspominał Zieliński.
Legia ostatecznie rozpoczęła kolejny sezon już z Runjaiciem. Vuković później pracował w Piaście Gliwice, a ostatnio w Widzewie Łódź.

