Girona wykonała milowy krok w stronę utrzymania w LaLiga po zwycięstwie nad faworyzowanym Villarrealem na Montilivi. Jak donoszą media, kataloński zespół jest już tylko o jedną wygraną od matematycznego bezpieczeństwa. Gospodarze przetrwali trudny początek sezonu i teraz z 37 punktami zajmują 12. miejsce w tabeli.
Mecz zaczął się od ciosu dla trenera Michela Sancheza, który musiał zdjąć kontuzjowanego Vladyslava Vanata już w pierwszej połowie. Zastąpił go Abel Ruiz, ale to Azzedine Ounahi i Viktor Tsygankov napędzali ataki gospodarzy. Kluczowa akcja miała miejsce tuż przed przerwą, gdy Arnau Martinez wycofał piłkę z linii końcowej. Interweniujący Pau Navarro niefortunnie skierował ją do własnej bramki, myląc bramkarza Luiza Juniora.
Villarreal bije głową w mur
W drugiej połowie Girona skupiła się na neutralizacji ofensywnych atutów gości. Choć Georges Mikautadze i Gerard Moreno szukali swoich szans, a Nicolas Pepe często był przy piłce, Villarreal nie potrafił oddać strzału. Środek pola opanowali Axel Witsel, Fran Beltran i Ivan Martin. Gospodarze mądrze zarządzali posiadaniem piłki, nie pozwalając rywalom na stworzenie realnego zagrożenia pod bramką Paulo Gazzanigi.
Villarreal mimo porażki pozostaje na trzecim miejscu w lidze z punktem przewagi nad Atletico Madryt. Zespół Marcelino Garcii Torala sprawiał jednak wrażenie bezsilnego, nie zmuszając bramkarza Girony do ani jednej interwencji przez całe spotkanie. Do końca sezonu zostało osiem kolejek, a walka o podium z madrytczykami wydaje się jedynym celem, który pozostał ekipie Żółtej Łodzi Podwodnej.
