Victoria Mboko oficjalnie zadebiutowała na dziesiątym miejscu w rankingu WTA. Kanadyjka osiągnęła ten kamień milowy po dotarciu do finału turnieju rangi WTA 1000 Qatar Open.
Jeszcze na początku 2025 roku Mboko zajmowała odległą, 333. lokatę w światowym zestawieniu. Jej droga na szczyt nabrała tempa po zwycięstwach w turniejach ITF, co pozwoliło jej wejść do czołowej dwusetki już w marcu ubiegłego roku. Od tego momentu potrzebowała zaledwie 350 dni, aby zameldować się w elicie. To drugi najszybszy awans do top 10 w historii pomiarów prowadzonych od 1990 roku. Szybsza była jedynie Jennifer Capriati, której zajęło to 203 dni.
Przełomowym momentem dla 19-latki okazał się występ w Canadian Open. Startując z dziką kartą, Mboko sięgnęła po tytuł, eliminując po drodze takie gwiazdy jak Coco Gauff, Elena Rybakina czy Naomi Osaka. Ten sukces wywindował ją na 24. miejsce. Późniejszy triumf w Korea Open oraz czwarta runda Australian Open ugruntowały jej pozycję w czołówce. Sama zawodniczka przyznaje, że tempo tych zmian jest szalone, choć stara się podchodzić do każdego kolejnego startu bez wygórowanych oczekiwań.
Wynik Mboko robi wrażenie, gdy zestawimy go z innymi legendami kortów. Emma Raducanu na wejście do dziesiątki potrzebowała 364 dni, a Serena Williams aż 511 dni od debiutu w top 200. Jeszcze więcej czasu, bo 602 dni, zajęło to Marii Szarapowej. Kanadyjka udowodniła, że jej marsz w górę tabeli jest zjawiskiem rzadko spotykanym w nowoczesnym tenisie. Teraz Mboko cieszy się z magicznej liczby przy swoim nazwisku, kontynuując serię świetnych występów w najważniejszych turniejach sezonu.
