Verstappen stawia warunki Red Bullowi. Jeżeli to zrobią, on wygra?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
Verstappen stawia warunki Red Bullowi. Jeżeli to zrobią, on wygra?

Dla Maxa Verstappena Grand Prix Singapuru nie będzie kolejnym punktem w kalendarzu. Holender wie, że jeśli chce jeszcze liczyć się w walce o mistrzostwo, musi trafić z formą właśnie tutaj – na torze, który od lat nie chce się przed nim ugiąć. Marina Bay nie wybacza błędów, a Red Bull nie może sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Verstappen jasno daje do zrozumienia: albo dostanie samochód gotowy do walki, albo pożegna się z marzeniami o piątym tytule.

Singapur – twardy orzech dla Red Bulla

To jeden z najtrudniejszych rejonów na mapie Formuły 1 dla Verstappena i jego zespołu. Marina Bay to jedyny tor w obecnym kalendarzu, na którym Holender jeszcze nigdy nie wygrał. Rok temu zajął drugie miejsce i już wtedy nie owijał w bawełnę. Wskazał konkretny problem – zarządzanie oponami – i dziś tamte słowa brzmią jak zapowiedź rozliczenia.

„Wiedzieliśmy, że będziemy mieli problemy” – mówił po wyścigu w 2024 roku. „Pierwszy przejazd był dla nas bardzo trudny z powodu dużej degradacji opon. Na drugim było już nieco lepiej, czułem się pewniej. Musimy się poprawić i nad tym będziemy pracować”.

Nie jest tajemnicą, że Verstappen nie lubi jeździć na pół gwizdka. Jeśli inżynierowie Red Bulla odrobią lekcję, Holender sam zadba o resztę. Jeśli nie – pretensji do siebie mieć nie będzie.

Punkty uciekają, czas też

Zostało siedem wyścigów do końca, a strata jest gigantyczna – 69 punktów do prowadzącego Oscara Piastriego. To nie jest przewaga, którą da się zniwelować przypadkiem. Verstappen musiałby regularnie odbierać Australijczykowi po dziesięć punktów na rundę. W historii F1 jeszcze nikt tego nie dokonał.

Nawet rywale nie wierzą w taki scenariusz. Charles Leclerc wprost przyznał, że Holender stoi przed zadaniem graniczącym z niemożliwym. A mimo to w Red Bullu wciąż tli się wiara. Ostatnia aktualizacja podłogi bolidu przyniosła zwycięstwa na Monzy i w Baku, więc w zespole wiedzą, że poprawki mogą zadziałać szybko.

Sam Verstappen także nie wygląda na człowieka pogodzonego z losem. Wziął udział w wyścigu GT3, gdy inni odpoczywali, co tylko pokazuje, że intensywność to jego domyślne ustawienie.

Singapur jako punkt graniczny

Eksperci nie mają wątpliwości – to moment prawdy. Jacques Villeneuve jasno stwierdził, że jeśli Verstappen nie zacznie zmniejszać strat właśnie w Singapurze, temat mistrzostwa będzie można zamknąć. A stawka to nie tylko przełamanie złej passy na Marina Bay. To być albo nie być w walce o tytuł.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!