Charlotte FC wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Raheema Sterlinga, byłego gwiazdora Liverpoolu i Manchesteru City. Jak donoszą media, amerykański klub planuje sprowadzić Anglika do MLS już podczas nadchodzącego lata. To może być ostatnia szansa dla zawodnika, którego kariera w ostatnich latach gwałtownie wyhamowała.
Sytuacja Sterlinga w Europie jest dramatyczna. Po fatalnym okresie w Chelsea, gdzie trafił do niesławnej grupy piłkarzy odsuniętych od pierwszej drużyny, oraz bezbarwnym wypożyczeniu do Arsenalu, zawodnik wylądował w Feyenoordzie. Holenderski klub nie jest jednak przekonany do umiejętności 30-latka. Sterling zanotował tam zaledwie jedną asystę w sześciu występach, co sprawia, że władze z Rotterdamu wciąż wahają się nad zaproponowaniem mu nowej umowy po wygaśnięciu obecnego kontraktu.
Amerykański sen zamiast europejskiej elity
Charlotte FC widzi w Sterlingu idealny element do budowy swojej marki w Stanach Zjednoczonych. Sprowadzenie piłkarza, który w szczytowym momencie był wyceniany na 160 milionów euro, ma być jasnym sygnałem o mocarstwowych ambicjach klubu z MLS. Przedstawiciele zawodnika już teraz sondują rynek i szukają najlepszego rozwiązania, biorąc pod uwagę fakt, że zainteresowanie Anglikiem wciąż wykazują również bogate kluby z Arabii Saudyjskiej.
Decyzja o przeprowadzce za ocean wydaje się coraz bardziej prawdopodobna, zwłaszcza że Feyenoord nie zamknął jeszcze całkowicie drzwi, ale jego cierpliwość się kończy. Sterling musi zdecydować, czy chce walczyć o powrót do formy na Starym Kontynencie, czy wybierze spokojniejszą jesień kariery w USA. Charlotte FC czeka na sygnał, by sfinalizować ten głośny transfer i wykorzystać niepewną sytuację kontraktową skrzydłowego w Holandii.
