Borussia Mönchengladbach wyrasta na zwycięzcę piątkowego otwarcia 26. kolejki Bundesligi po pokonaniu St. Pauli 2:0. Kevin Stöger wykorzystał ten moment, aby wyrzucić z siebie nagromadzone emocje. Jak donoszą media, Austriak uciszył krytyków w najlepszy możliwy sposób.
32-letni pomocnik czekał aż 21 ligowych występów na swoje pierwsze trafienie w tym sezonie, ale zrobił to w stylu, który kandyduje do miana bramki roku. W 37. minucie Stöger podszedł do rzutu wolnego na 25. metrze i precyzyjnym uderzeniem nad murem posłał piłkę w dolny róg bramki. Był to dla niego szczególny wieczór, ponieważ zaliczył swój 200. występ w Bundeslidze, reprezentując wcześniej barwy Bochum, Mainz oraz Düsseldorfu. Gol ten stanowił bezpośrednią odpowiedź na falę krytyki ze strony lokalnej prasy i fanów Gladbach.
Ostra reakcja na zachowanie trybun
Mimo efektownego gola i ważnej wygranej w walce o utrzymanie, atmosfera w strefie mieszanej była napięta. Stöger przyznał, że w tym sezonie miewał fatalne rzuty wolne, ale zaznaczył, że teraz kompletnie go to nie obchodzi. Piłkarz otwarcie skrytykował zachowanie własnych kibiców, którzy w drugiej połowie zaczęli gwizdać na zespół. Austriak podkreślił, że nie rozumie takiej reakcji trybun w meczu o tak dużej stawce i pod ogromną presją, jaka towarzyszy obecnie drużynie Borussii.
Trener Eugen Polanski przyznał po spotkaniu, że plan na stałe fragmenty gry zakładał raczej dośrodkowania, ale Stöger zinterpretował to po swojemu. Szkoleniowiec zaznaczył, że pomocnik ciężko pracował w ostatnich tygodniach, aby odzyskać miejsce w składzie i zaufanie otoczenia. Choć druga połowa w wykonaniu Gladbach nie była idealna, to właśnie indywidualny błysk Austriaka pozwolił drużynie odetchnąć w tabeli. Stöger kończy tydzień jako postać centralna, która zepchnęła na boczny tor wcześniejsze analizy domagające się poprawy jego gry.
