Andre Agassi zaskoczył kibiców podczas półfinału Wimbledonu, w którym Jannik Sinner pewnie pokonał Novaka Djokovicia 6-4, 6-4, 6-4. Legendarny Amerykanin, pełniąc rolę komentatora BBC, ocenił przepaść dzielącą jego pokolenie od dzisiejszych herosów kortu. Choć Sinner zdominował serbskiego rywala i zameldował się w finale przeciwko Alexandrowi Zverevowi, Agassi skupił się na porównaniu epok, które wywołało ogromne poruszenie w świecie tenisa.
Były lider rankingu przyznał otwarcie, że większość zawodników z jego czasów nie miałaby czego szukać w starciu z tak grającym Sinnerem czy Djokoviciem. Według niego dzisiejszy poziom wymaga zestawu umiejętności, których próżno szukać u dawnych mistrzów. Agassi zaznaczył, że margines błędu na szczycie jest obecnie minimalny, a fizyczność i precyzja uderzeń z obu stron kortu definiują nową erę tenisa, w której dawne gwiazdy mogłyby poczuć się bezradne.
Rosyjski gigant jedyną nadzieją dawnej ery
W całej plejadzie gwiazd lat 90. i początku XXI wieku Agassi dostrzegł tylko jedną postać zdolną do nawiązania walki z obecnymi liderami. „Moje pokolenie się nie liczy. Jest tylko jeden facet, o którym myślę, że grając swój najlepszy tenis, mógłby rywalizować na takim poziomie. To Marat Safin. Ten gość potrafił serwować z drzew. Mógł uderzać z obu skrzydeł, wiedział co robi. Miał 195 cm wzrostu i poruszał się naprawdę dobrze” – ocenił Agassi podczas rozmowy z Andrew Castlem.
Wybór Safina nie jest przypadkowy, ponieważ Rosjanin był jednym z najtrudniejszych rywali Amerykanina. Ich bezpośredni bilans zatrzymał się na remisie 3-3, a Safin potrafił wyrzucać Agassiego z turniejów wielkoszlemowych w Paryżu i Melbourne. Dwukrotny mistrz Wielkiego Szlema, który zakończył karierę w wieku zaledwie 29 lat, dysponował potężną siłą ognia, która zdaniem Agassiego jako jedyna pasowałaby do standardów narzuconych przez Sinnera i Djokovicia.
